4.4 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 4.40 (10 Votes)

Za czasów Jagiellonów, kiedy granice Polski sięgały daleko na zachód. Na granicy Królestwa Polskiego i Księstwa Litewskiego, rosła ogromna puszcza. Żyły w niej niezliczone ilości dzikiej zwierzyna, która nadawała się zarówno na Pańskie stoły, a także jako trofeum. Nie jeden możny wybierał się w te okolice aby zapolować na dorodną zwierzynę zamieszkującą ową puszcz.

Pewnego razu do puszczy, wraz ze swoją świtą i okoliczną szlachtą zawitał król Zygmunt August. Władca dobrze wspominał te tereny łowickie, pewnego razu spotkał tu niezwykła dziewczynę imieniem Netta, która uratowała wówczas życie króla. Mimo to Zygmunt August, nadal lubił polować na niedźwiedzie. Tego dnia na króla czekała nowa przygoda. Polując na jelenia, udało mu się go zranić, ale zwierzę nie zamierzało się podać i mimo upływu krwi uciekało w głąb puszczy.

Król ruszył w samotną pogoń, pozostawiając towarzyszy daleko z tyłu. Kiedy dopadł swojej zdobyczy, zorientował się że jest sam, do nocy było jeszcze daleko. Osamotniony władca tułał się po puszczy, prowadząc konia, na grzebiecie którego spoczywał jeleń. Nie sposób było odgadnąć jak długo król włóczył się po lesie, powoli zapadał już zmrok, kiedy trafił na niewielką chatę.

Z komina wylatywał nie wielki dym, był to znak że jeszcze ktoś jest w domu. Władca przywiązał swego konia do pobliskiego drzewa, pochował swoje najcenniejsze rzeczy do skórzanej sakwy wiszącej przy siodle i podszedł do drzwi.  Z środka wyszedł młody mężczyzna, który był miejscowym bartnikiem. W niewielkiej chacie mieszkał wraz ze swoją żoną i trojgiem dzieci. Bartnik zaprosił gościa do środka, nie do końca zdając sobie sprawę z kim ma do czynienia.  Gdy Zygmunt August usiadł przy stole rzekł.

- Tułam się po lesie już długi czas i jestem bardzo głody.  Poczęstujcie mnie tym co twa żona gotuje a w zamian zabierzcie mojego jelenia. Na nic mi jeleń jeżeli nie mogę go upiec na ogniu.

Żona bartnika natychmiast podała niezwykłemu gościowi misę z kaszą, mężczyzna natomiast wyszedł na zewnątrz aby przyrządzić jelenia. Kiedy Król najadł się kaszy do syta, a jeleń piekł się nad ogniskiem. Gospodarz postawił na stole kubek pysznego miodu. Jedząc i popijając bartnik wylewał smutki i żale swego ciężkiego życia. W pobliżu nie było wioski, do której mógłby się udać aby sprzedać miód zdobyty ciężką pracą. Musiał więc często i na długo opuszczać dom, aby sprzedać miód i zarobić na życie. Martwi się wówczas o dom i rodzinę, która pozostaje sama bez opieki.

Następnego dnia, bartnik wytłumaczył władcy jak dojechać do najbliższej wioski, skąd już prosta droga do miasta. Zygmunt August, w podzięce za gościnę obiecał, że wróci do bartnika jak tylko wymyśli sposób aby ulżyć mu w cierpieniu.  Nie upłynęła godzina od odjazdu króla, kiedy pod chatą bartnika pojawiła się cała jego świta, zbrojni, dworskie damy, służba i wozy z żywnością i namiotami. Jakże wielkie było zdziwienie bartnika i jego rodziny, gdy się dowiedzieli że przez noc gościli u siebie samego króla. Od razu wytłumaczyli rycerzom w którą stronę udał się władca.

Minęło sporo czasu i bartnik zapomniał o obietnicy władcy. Wyjeżdżał z domu na cały tydzień, nieustannie martwiąc się o żonę i dzieci. Pewnego razu kiedy wrócił z wyprawy do domu, zobaczył że naokoło jego chaty pracują setki ludzi, kiedy przekroczył próg domostwa wewnątrz na tym samym krześle co za pierwszym razem siedział król Zygmunt August. Bartnik padł władcy do kolan, lecz ten poprosił aby się podniósł. Wówczas król powiedział swemu wybawcy, że postanowił tu wybudować miasto, które od jego imienia zwane będzie Augustowem. Bartnik i jego rodzina dalej będą mogli wykorzystywać dary lasy, aby sprzedawać je nowym mieszkańcom Augustowa.

Podobne artykuły
Powstanie Bydgoszczy

Na południu Wielkopolski, tuż na styku krajów Polan i Wiślan, mieszkali dwaj bracia, Byd i Gost. Byli nie tylko dobrymi rzemieślnikami ale i...

Studnia Trzech Braci

W czasach kiedy Śląsk porastał gęsta nieprzebyta puszcza, w jednej z niewielu osad, żyli trzej mężni bracia. Bolko, Leszko i Cieszko. Każdy z nich był...

Skąd się wzięła nazwa Lublin

Dawno temu,  nie wiadomo kiedy… może w maju, może w lipcu, ale na pewno wtedy, gdy na niebie świeciło przepiękne słońce okolice naszego grodu...

Powstanie Biłgoraja

Ziemie polskie przez wieki były celem najazdy hord tatarskich, lud ten miłujący się w wojaczce wykorzystywał każdy moment osłabienia Polski, aby rabować,...

Poznańskie Koziołki

W dużych miastach zdarzają się czasem różne tragedie, jedną z nich był wielki pożar Poznania w którym doszczętnie spłonął ratusz. Po tym wydarzeniu...

Jak kasza Trzebiatów uratowała

Był ciepły, leni późny wieczór, Kocimir od siedmiu godzin pełnił służbę wartownika jednej z baszt obronnych  na murach Trzebiatowa. Lubił swoja pracę,...