5 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 5.00 (3 Votes)

W Kościelisku niedaleko Zakopanego żyła rodzina Sobczaków. Jako że gazda zajmował się handlem to i dom spory i parobka do pracy  mieli.  Ale gazda sam nie mieszkał, miał żonę Marynę, która tak rozkochana w dobrobycie, na krzywdę innych serce miała zamknięte a  i sama cierpień dostarczała.

Na polu nic nie robiła, czasem zajęła się pracami domowymi lecz częściej wysługiwała się córkami.

W gospodarstwie Sobczaków pracował parobek imieniem Jędrek. Chłopak ciężko pracował od rana do wieczora, wykonując wszystkie obowiązki ze starannością. Drzewo nie tylko porąbał ale i ułożył tak jak ułożone być powinno, świnie doglądał i owce pasał. Ale Maryna pracowitego chłopaka nie lubiła, pozwalał mu jedynie spać w stajni i jeść jeden posiłek dziennie. Dużo lepiej Jędrek miał w niedzielę, kiedy do domu wracał Gazda, który chłopaka za jego pracowitość bardzo lubił. Wówczas Jędrek jadał razem z całą rodziną sypiał w przybudówce i trochę więcej odpoczywał. Leczy gdy Gazda wyjeżdżał Maryna natychmiast rzucała się na młodego chłopaka, wyzywając go od nierobów i śpiochów.

Z wiekiem Jędrek robił się sprytniejszy, to też przestał już głodować, bo albo upolował zająca, albo złowił ryby. Czasem zabrał jajko czy dwa z kurnika i kawałek mięsa lub sera z wędzarni. Nie było to jednak takie ilości jedzenia, które mogłyby zaspokoić potrzeby dorastającego młodzieńca. W końcu Jędrek postanowił Marynie dać nauczkę. Czekał jednak do soboty, albowiem wtedy gaździna najwięcej pracy wkładała w przygotowanie obiadu, albowiem i na sobotę i nadzielę musiało starczyć.

Kiedy nadszedł ów dzień i pora obiadowa. Jędrek spodziewał się otrzymać miskę kaszy z ogórkiem kiszonym. Wziął wówczas stare, ubranie i poszedł do Maryny.

- Byłem niedaleko, a że żołądek mam pusty to poczułem piękne zapachy. Co w tym wielkim garze gotujesz, że tak smakowicie pachnie? – zapytał podchwytliwie Jędrek

- To nie jedzenia, głupcze, stare portki mego chłopa gotuję bo strasznie brudne – odpowiedziała zadowolona z siebie, że Jędrka przechytrzyła. Lecz parobek takiej odpowiedzi nie tylko się spodziewał a wręcz oczekiwał.

- A tym drugim garnku, bo zapach iście niebiański? – zapytał Jędrek

-Ze świniami przebywasz i węch straciłeś głupcze – odparła Maryna – to stare koszule mojego chłopa.

- No ale w trzecim garnku, to już na pewno jakieś dobre jadło, przecież toż to pora obiadowa. – Maryna nie mogąc nic wymyślić, a uważając Jędrka za głupka powiedziała z uśmiecham na twarzy.

- To kierpce mojego chłopa,  się gotują aby zapach odzyskały. – po tych słowach Maryna zaczęła potajemnie mieszać w garach a Jędrek wycofał się do tyłu, i powiedział.

- To jak już gotujesz ciuchy to ugotuj i moje bo o wiele brudniejsze – Parobek szybko złapał pokrywę od pierwszego gara, gdzie ziemniaki się gotowały, wrzucił do środka spodnie i docisnął. Potem do drugiego  gdzie kapusta świeża się gotowała wrzucił koszule, a do trzeciego w którym dusiło się mięso wrzucił swoje stare kierpce. Maryna aż podskoczyła z wściekłości.

- Cały obiad do wyrzucenia! – krzyknęła ze złością

- No przecież sama się zaklinałaś że ubrania gotujesz. Gdybym wiedział, że to obiad tobym swoich ciuchów nie wrzucił. –  Te słowa dotarły do Maryny, która wreszcie zrozumiała, jak niegodziwie z młodzieńcem się obchodziła. Od tamtej pory, nie wiadomo czy już z dobroci serca, czy ze strachu przed Jędrkiem, Maryna zapraszała go na każdy posiłek.

 

Podobne artykuły
Panna i niedźwiedź

Działo się to na początku XII wieku, kiedy zamek szanowanego Piotra Włostowica spoglądał dumnie ze szczytu Ślęży na piękną śląską krainę. Nie było...

Król Sielaw

Dawne to były czasy, kiedy dzikie tereny Warmii porastały nieprzebrane lasy, a mazurskie jeziora zamieszkiwały wielkie ilości ryb. Największą i...

Legenda o Halinie Krępiance

Tatarzy już nie pierwszy raz napadali na Sandomierz i zabijali obrońców. Na przykład w roku 1260 Piotr z Krępy został zamordowany. On właśnie wtedy...

Rogale Świętomarcińskie

Ciężkie to były czasy, dla mieszczan i wcale nie lżejsze dla chłopów. Wszyscy jak jeden mąż co niedziela udawali się do kościołów. Aby za...

O flisaku i żabach

W średniowieczu poza okrutnymi, wyniszczającymi wojnami miasta musiały mierzyć się z innymi osobliwymi zagrożeniami. Toruń stał się ofiarą jednej z...

Jak chłop z Białego Dunajca umierał

W podhalańskiej wiosce zwanej Białym Dunajcem mieszkał niegdyś chłop Wojtek, który był chłopem dobrym i pracowitym. Zawsze solidnie wykonywał swoje obowiązki...