W kategorii Legendy Lubelskie, znajdują się legendy z terenów dzisiejszego województwa lubelskiego, do którego zaliczamy takie regiony etnograficzne jak Lubelszczyzna, Zamojszczyzna, Ziemia Łukowska i Ziemia Chełmska oraz Polesie Zachodnie. Legendy Lubelskie opowiadają głównie o tajemniczych wydarzeniach, które spotkały konkretnych ludzi. Bogactwo tradycji i kultury wschodnich regionów, zachowało się w lepszym stanie, niż regionów zachodnich. 

 

Czarodziejski jantar

Przeszło kilkadziesiąt lat temu w Wierzbicy żyła uboga rodzina Kuźmów. Mieszkali oni bardzo biednie, a ich jedynym źródłem utrzymania była kuźnia, w której wytwarzali różne narzędzia potrzebne okolicznym mieszkańcom. Kuźnia znajdowała się w starej zrujnowanej chacie stojącej nieopodal domu kowala Antoniego.

 

Legenda stołu szwedzkiego

Ciężkie to były czasu, kiedy osłabiona Rzeczpospolita z pod toporu kozackiego wprost pod szwedzkie działa wpadła.  Nie wiele miast i twierdzy odparło atak najeźdźców z północy pod dowództwem Karola Gustawa.

 

Czarcie pole

W dawnych czasach, kiedy wiara ludzka była silniejsza, moc Boża objawiała się na każde wezwanie księży czy ludzi prawdziwie wierzących. Nie inaczej było w przypadku Czarciego Pola, na którym przed wiekami stała karczma. W owych czasach polana ta nie nazywała się jeszcze czarcią, a porastała ją gęsta puszcza, przez którą prowadziła droga z książęcego zamku do Józefowa. Karczmę ową prowadził Żyd Icek, który dzięki taniej wódce bogacił się kosztem naiwnych chłopów.

 

Dusza Mikołaja

Na wschodzi Polski, w malowniczym regionie jakim jest Roztocze, znajduje się wioska zwana Brzeziny. W miejscowości tej w dawnych czasach, doszło do tragedii, która stała się przyczyną budowy figury św. Mikołaja. Wszystko to za sprawą biednego chłopa, który mimo przestrogi nie usłuchał bliskich. Za co zapłacił największa karę , jaką jest własne życie.

 

Nieszczęsna Rusałka

Na scenie letniego teatru często odbywały się cyrkowe przedstawienia. Cieszyły się one dużym zainteresowaniem i przyciągały zaciekawione tłumy ludzi, którzy wypełniali trybuny teatru po brzegi. Wraz z kolegami na owe przedstawienia przychodził również pewien panicz pochodzący z Lublina. Według opowieści  miał on na imię Józio.

 

Skąd się wzięła nazwa Lublin

Dawno temu,  nie wiadomo kiedy… może w maju, może w lipcu, ale na pewno wtedy, gdy na niebie świeciło przepiękne słońce okolice naszego grodu zarastały bujną, dziką zielenią. Gród,  mimo iż zamieszkiwany był przez ludzi nie miał swojej nazwy. Pewnego dnia nad czystą i bystrą rzeką Bystrzycą zatrzymała się cała pięknie i bogato ubrana drużyna książęca z księciem na czele. Pozwolili oni swym koniom mającym drogie uprzęże napić się wody z rzeki i na chwilę odpocząć.

 

Powstanie Biłgoraja

Ziemie polskie przez wieki były celem najazdy hord tatarskich, lud ten miłujący się w wojaczce wykorzystywał każdy moment osłabienia Polski, aby rabować, grabić i brać w niewolę ludzi i zwierzęta. Polscy rycerze, często więc musieli stawiać czoła natrętnemu najeźdźcy. Tym bardziej, że ludność napadnięta, jeżeli przeżyła najazd to zostawała bez środków do przeżycia. Popalone domy zrabowane pożywienie, młodzi wzięci w jasyr, nawet konie i bydło przez Tatarów było zabierane.

 

Zielone piwo z Biłgoraja

Tylko jedno piwo w Polsce i na świecie mogło konkurować z Piwem Bydgoskim. Było to Zielone Piwo Biłgorajskie. Mieszkańcy Biłgoraja bardzo szybko stworzyli własne browary, które cieszyły ich podniebienia. Wielu browarników pilnowało swoich receptur, dbali też oto aby ich dzieci wżeniały się do innych rodzin piwowarskich. W ten sposób w ciągu zaledwie stu lat  po wszystkich biłgorajskich browarach rozeszła się  niezwykła receptura Zielonego Piwa.

 

Tajemniczy skarb z Lublina

W połowie XV wieku, kiedy ziemie polskie były wolne, miastami władali rajcy miejscy. Wielu z nich w Bogu widziało opiekuna swej ojczyzny. Dlatego pragnęli wybudować w Lublinie świątynie, na chwałę Bożą. Doskonałą okazją do budowy kościoła było przybycie do Lublina mnichów bernardyńskich. Dobrą ziemię pod budowę zespołu bernardyńskiego przekazał rajca lubelski Jakub Kwanta.

 

Sąd diabelski

W XVII wieku na terenie Rzeczpospolitej działał Trybunał Koronny. Był to sąd wyższej instancji, do którego można było się odwołać. Jeżeli nie zgadzaliśmy się z decyzją Sądu Grodzkiego. Ta legenda dotyczy wydarzeń, które miały miejsce w Lubelski Trybunale Koronnym. Razu pewnego miejscowy szlachcic, bogaty i zachłanny najechał i ograbił gospodarstwo pewnej kobiety.

 

Kamień nieszczęścia

Kamień nieszczęścia, o którym krąży przerażająca legenda pochodził podobno ze Sławinka pod Lublinem. Dziś spoczywa on na rogu cichej uliczki Jezuickiej i ukazuje ludziom szczerbę po katowskim toporze. Na początku XV wieku kamień ów znajdował się na placu Bernardyńskim, dawnym placu Straceń. Był on podstawą pod dębowy pień, który przez swe przeznaczenie ociekał krwią skazańców.