Legendy są pierwszym elementem folkloru i tradycji, z którym spotykamy się jeszcze jako dzieci. To właśnie legendy przybliżały nam historię naszego narodu, uczyły nas co jest dobre a co złe. Legendy były też pierwszymi historiami, które ktoś nam opowiedział. Życie dziecka wypełnione jest baśniami i legendami, dzielmy się nimi z naszymi kochanymi pociechami, zwłaszcza teraz, kiedy świat wszedł w erę bajek animowanych.  

 

Anioł w herbie Torunia

W roku 1499 jednemu z miejscowych franciszkanów, we śnie ukazał się Anioł. Wiadomość, którą miał do przekazania, nie była dobra. Za złe uczynki mieszkańców, Toruń w roku 1500 ma spotkać straszna kara, miasto zostanie doszczętnie zniszczone tak, że kamień na kamieniu nie pozostanie. Była jednak szansa na ratunek, mieszkańcy mieli odziać się w wory pokutne  i prosić Boga o przebaczenie.

 

Bazyliszek

Wiele wieków temu, za czasów królewskich do Warszawy zjeżdżało rycerstwo z całego kraju i wielu zagranicznych gości. Z powodu wojen i różnorakich potyczek wielu rzemieślników znalazło pracę jako płatnerze. Warszawa była znana z mistrzowskiego kunsztu płatnerzy, często też rycerze powierzali swoje zbroje tym że rzemieślnikom. Płatnerze nie narzekali więc na brak pracy.

 

Bazyliszek w koronie

Na przełomie IX i X wieku w Tarnowskich Górach panowała książęca rodzina. Na ich terenie znajdowała się kopalnia w której wykopano srebro. Książę miała śliczną córeczkę księżniczkę Wiktorię. Ojciec z pierwszej bryły srebra kazał wytopić koronę dla córki. Była ona bardzo piękna wysadzana drogimi kamieniami.

 

Biała Dama z rawskiego zamku

Pośród wielu polskich legend, jest legendą najmniej znaną przez Polaków, ale najbardziej znaną wśród Europejczyków. Historia ta miała miejsce na Zamku Książąt Mazowieckich w Rawie Mazowieckiej. Mówi się, iż wydarzenie to wstrząsnęła ówczesnymi rodami panującymi całej Europy, a sam Szekspir inspirowała się legendą podczas pisania „Opowieści zimowej”.

 

Bies i Czady

Bardzo dawno temu, w krainie pełnej gór, lasów i połonin mieszkał niesamowity stwór Zły Bies. Wyglądał on jak człowiek, ale był od niego większy, w dodatku posiadał rogi i ogromne, nietoperzowe skrzydła. Zły Bies nie chciał się swoją ziemią z nikim dzielić i zazdrośnie chronił granic własnej krainy. Nie pozwalał na niej zatrzymywać się ani kupcom, ani pasterzom.

 

Bogumił i Meluzyna

Żył sobie dość dawno temu chłopiec o imieniu Bogumił. Chłopiec ten pochodził z rycerskiego rodu i marzył o tym, że gdy dorośnie zostanie rycerzem, jak jego ojciec, dziadek i wszyscy mężczyźni w jego rodzinie. Właśnie świętowano siódme urodziny Bogumiła. Jego rodzice wyprawili bal, na który zaproszono wszystkie znaczące coś w państwie postacie.

 

Boruta na Będzińskim Zamku

W czasach kiedy Polską rządzili królowie, żyły różne przedziwne stwory. Ponoć nocą można było spotkać wiedźmy, utopce, licho płatające różne figle, a nawet samego Borutę. Wspomniany z imienia diabeł, zawarł w piekle umowę, która znacznie ograniczała jego wolność. Przez pół roku włóczył się po lochach łęczyckiego zamku po to, by kolejne pół roku wędrować po świecie.

 

Bydgoskie Piwo

W czasach kiedy Rzeczpospolita była państwem potężnym, niosącym oświatę nie tylko ludom wschodu ale także państom zachodnim, kiedy na dwór królewski Jagiellonów przybywali najwięksi artyści ówczesnego świata, wówczas Bydgoszcz brorwarami słynął. Nie było w znanym świecie piwa lepszego nad bydgoskie, złociste, gęst i porzywne – wówczas piwo miało dawać siłę i zagrzewać do walki, a do upicia miód miał służyć.

 

Czarcie pole

W dawnych czasach, kiedy wiara ludzka była silniejsza, moc Boża objawiała się na każde wezwanie księży czy ludzi prawdziwie wierzących. Nie inaczej było w przypadku Czarciego Pola, na którym przed wiekami stała karczma. W owych czasach polana ta nie nazywała się jeszcze czarcią, a porastała ją gęsta puszcza, przez którą prowadziła droga z książęcego zamku do Józefowa. Karczmę ową prowadził Żyd Icek, który dzięki taniej wódce bogacił się kosztem naiwnych chłopów.

 

Czarodziejski jantar

Przeszło kilkadziesiąt lat temu w Wierzbicy żyła uboga rodzina Kuźmów. Mieszkali oni bardzo biednie, a ich jedynym źródłem utrzymania była kuźnia, w której wytwarzali różne narzędzia potrzebne okolicznym mieszkańcom. Kuźnia znajdowała się w starej zrujnowanej chacie stojącej nieopodal domu kowala Antoniego.

 

Czart na melsztyńskim Zamku

Działo się to dawno temu, w miejscowości Melsztyn. W tej położonej nad Dunajcem miejscowości, na wyniosłej skale, sterczą zwaliska starodawnego zamku. Jego fundatorem był protoplasta rodu Tarnowskich i Meksztyńskich - Spicymir herbu Leliwa. Warownia ta wzniesiona została w 1340 roku.

 

Czarty z Melsztyna

Ziemia zakliczyńska to rozległy teren składający się z 24 wiosek, którego „stolicą” jest piękne miasto Zakliczyn. To ziemia, na której rządzi fasola jasiek ale również piękne zboża i cudne zielone lasy. Kiedy powstała myśl o wybudowaniu zamku na wzgórzu Melsztyna, wszyscy zastanawiali się skąd wziąć kamienie na budowę. Zamek miał być potężną i okazałą budowlą, więc i budulec powinien być nie byle jaki.

 

Dąb Bartek

Każdy z narodów świata ma opiekuna w postaci Anioła, który przed samym Bogiem świadczy o dobrych i złych postępach narodu. Każdy naród otrzymał Anioła Stróża w innych okolicznościach. Polska otrzymała stróża w dzień po chrzcie plemiona Polan. W niebie przed tronem Bożym stanął Anioł w ręku trzymający chorągiew z godłem Polski. Bóg w swej wielkiej łasce pozwolił Aniołowi nawiedzić, przywódcę naszego narodu.

 

Diabelski Kamień

Od niepamiętnych wieków Kaszubi, jako że lud to religijny, co roku udawali się gromadnie do Gdańska na odpust świętego Dominika. Dawniej pielgrzymki te były obchodzone niezwykle religijnie a i na samym odpuście dużo się modlono. W pobożnym przeżyciu odpustu pomagały nauki ojców dominikanów, którzy zostali określeni mianem kaznodziejów.

 

Dobromił z Nakła

Działo się to dawno, dawno temu około XIII wieku. Mieszkańcom grodu Nakieł żyło się wówczas bardzo niespokojnie. Nękani byli ciągłymi bitwami pomiędzy Polanami a Pomorzanami. Żył w owym czasie bardzo dzielny i waleczny Dobromił z Szuwarów. Był to chłop wielkiej siły, bardzo wyrywny i waleczny, jego silne dłonie były twarde jak kamień od ciężkiej pracy.

 

Duch generała z Gór Sowich

Podczas wojny trzydziestoletniej, Śląsk był wielokrotnie łupiony przez wszystkie armie. Niejednokrotnie rabunku dokonywali wysoko postawieni dowódcy i generałowie. W armii szwedzkiej dowodził, człowiek o złej sławie, który nawet biedakom nie przepuścił i odbierał to co posiadali.  Generał ten choć waleczny w boju, również kiedy trwał pokój lubił pastwić się nad miejscową ludnością.

 

Duch Kopalni

W czasach kiedy człowiek żył jedynie z pracy swoich rąk, wielu górników pracowała w śląskich kopalniach. Całymi dnami odłupywali kilofami węgiel, ładowali do wagoników, aby wyładowane po brzegi wepchać na samą górę. Praca ta był ciężka, żmudna i nade wszystko niebezpieczna. Zdarzało się, że węgiel osunął się na górników zasypujących ich żywcem. Nie raz też gasło światło oświetlające drogę na powierzchnię.

 

Duch z kopalni Tadeusz

Duch pojawiał się w kopalni „Tadeusz'' dość często, wielu górników go widziało zwłaszcza jego zielone oczy w antlochu, czyli szybie wodnym, gdzie były pompy. Inni znowu słyszeli jak chodzi po podziemnych chodnikach w kopalni, człapie po dennej wodzie lub skacze z lampką w ręce po folgach. Bardzo często widziano go również jak stoi w drzwiach sztolni lub siedzi na ławce.

 

Duch ze Złotoryi

Czasem się zdarza, że nasze wady sprawiają innym ludziom wiele kłopotów, jednak gdy ma się tych wad kilka, bywa, że jedna naprawia skutki tej drugiej. Tak też się stało w Złotoryi. Otóż Książe Bolesław Łysy z Legnicy był człowiekiem bardzo porywczym a do tego jeszcze niecierpliwym. Jego szybko wydawane wyroki były najczęściej brzemienne w skutkach. Książe nie troszczył się o to czy jego poddanych.

 

Dusza Mikołaja

Na wschodzi Polski, w malowniczym regionie jakim jest Roztocze, znajduje się wioska zwana Brzeziny. W miejscowości tej w dawnych czasach, doszło do tragedii, która stała się przyczyną budowy figury św. Mikołaja. Wszystko to za sprawą biednego chłopa, który mimo przestrogi nie usłuchał bliskich. Za co zapłacił największa karę , jaką jest własne życie.

 

Dzielny Giewont

W zamierzchłych czasach, gdy świat zamieszkiwali nie tylko ludzie ale również i przedziwne stwory o których dziś już zapomniano. W głębinach nieprzebranych mórz żył  Smok, który potrafił przybrać postać każdego zwierza, stwora a nawet człowieka, nie tracąc swej mocy.Jego potęga nie mogła się równać z siłą miłości, która rozpaliła jego serce do pięknej niewiasty zwanej Magurą.

 

Hejnał Mariacki

Wiele stuleci temu koczowniczy Tatarzy pustoszyli polskie ziemie. Nad Krakowem zaległa trwoga, gdy dotarły tam wieści o napaści na Sandomierz.  Gdy wszedł na wieżę, uspokoił się nieco. Całe miasto było pogrążone w spokojnym śnie. Trębacz siadając na swojej ławeczce westchnął: "Dzięki Bogu, wszystko jest w najlepszym porządku." Z ulgą w sercu zasnął.

 

Jak chłop z Białego Dunajca umierał

W podhalańskiej wiosce zwanej Białym Dunajcem mieszkał niegdyś chłop Wojtek, który był chłopem dobrym i pracowitym. Zawsze solidnie wykonywał swoje obowiązki zarówno te, które czekały go w polu, jaki i te w lesie. Jednak w okolicy krążyły o nim dziwne pogłoski. Mówiono, że był on nieco dziwny, jakiś taki niezaradny i jakby głupi. Codziennie przekonywała się o tym jego żona Jaśka z Murzasichla.

 

Jak czarownica Jaśka nauczyła roboty

Żyło dwóch braci. Starszy Staszek był pracowity, rano wstawał, karmił zwierzęta, potem pracował w lesie i polu. Młodszy tylko spał i jadł. Wszelkie prośby Staszka by brat pracował kończyły się niepowodzeniem. Starszy brat postanowił więc Jaśka roboty nauczyć. W drugiej wsi na skraju lasu mieszkała czarownica.

 

Jak kasza Trzebiatów uratowała

Był ciepły, leni późny wieczór, Kocimir od siedmiu godzin pełnił służbę wartownika jednej z baszt obronnych  na murach Trzebiatowa. Lubił swoja pracę, przez okna w baszcie z dumą obserwował co dzieje na dole. Z jednej strony muru gwar miasta, a z drugiej spokój i ukojenie jakie dawała rzeka, która otaczała miejską twierdzę.

 

Jak powstał Augustów

Za czasów Jagiellonów, kiedy granice Polski sięgały daleko na zachód. Na granicy Królestwa Polskiego i Księstwa Litewskiego, rosła ogromna puszcza. Żyły w niej niezliczone ilości dzikiej zwierzyna, która nadawała się zarówno na Pańskie stoły, a także jako trofeum. Nie jeden możny wybierał się w te okolice aby zapolować na dorodną zwierzynę zamieszkującą ową puszcz.

 

Jak powstał Mroków

Dawno, dawno temu przez lasy i pola Mazowsza wiódł trakt z Warszawy - do Grójca. Rycerz Jaśko, który służył w XIII wieku księciu mazowieckiemu Konradowi II w Czersku, przemierzał nieraz tę trasę na jego rozkaz. Nosił listy do księży, kasztelana oraz innych znakomitych przyjaciół swego pana. Służył u księcia już kilka lat i był jego zaufanym rycerzem. Jaśko zwiedził już Śląsk, ziemie płocką i był w niejednym zamku. Najbardziej jednak podobały mu się piękne równiny położone niedaleko Tarczyna, gdzie zwykle odpoczywał w drodze do Grójca, modląc się w tamtejszym  kościele.

 

Jak powstało Zakopane

Legenda ta pochodzi  z czasów, kiedy Tatry były porośnięte gęstą, nieprzebraną puszczą. Trudny dostęp do tych obszarów skutecznie blokowały osadnictwo. Jedyne osady na tych ziemiach, znajdowały się w dolinie rzek Białego i Czarnego Dunajca. Mimo iż, puszcza tatrzańska, była bogata w owoce leśne, zwierzęta  i ryby, zapuszczali się w nią jedynie myśliwi.

 

Jak się Frankowi w Wigilię baba odmieniła

Na południu Polski leży piękny region zwany Podhalem. Jedną podhalańskiej tradycji jest to, by w niezwykły dzień jakim jest Wgilia Bożego Narodzenia chłop udał się na polowanie i przyniósł do domu zdobytą zwierzynę oraz drewno. Kobieta zaś nie mogła zapomnieć o tym, by w owy dzień wyzbierać z grzęd kurze jajka. Ludzie zamieszkujący Podhale wierzyli, że wymienione wyżej czynności przyniosą dobrobyt całej rodzinie i pozwolą uniknąć biedy.

 

Jezioro Leleskie

W zamierzchłych czasach terenami znajdującymi się w pobliżu jeziora Leleskiego, władał chciwy i okrutny namiestnik, którego serce było z kamienia. Wykorzystując swoją pozycję, wydawał postanowienia i prawa, które dla wielu były trudne do zniesienia. Aby wybielić się w oczach swych podwładnych, winę za taki stan zrzucał na swego pana Fryderyka Saskiego, który był właścicielem tych włości.

 

Kamień nieszczęścia

Kamień nieszczęścia, o którym krąży przerażająca legenda pochodził podobno ze Sławinka pod Lublinem. Dziś spoczywa on na rogu cichej uliczki Jezuickiej i ukazuje ludziom szczerbę po katowskim toporze. Na początku XV wieku kamień ów znajdował się na placu Bernardyńskim, dawnym placu Straceń. Był on podstawą pod dębowy pień, który przez swe przeznaczenie ociekał krwią skazańców.

 

Kamienny lew z Pokoju

Dawno, dawno temu, kiedy miejscowość Pokój nazywała się Carlsruhe, mieszkał w niej książę Carl Christian Erdmann wraz z rodziną i poddanymi. Miał piękny pałac, który stał pośród lasów pełnych zwierzyny. Książę kochał przyrodę i piękne rzeczy. Dlatego z części lasu utworzył elegancki park z szerokimi alejkami do spacerowania. Było w nim wiele egzotycznych, rzadkich wówczas roślin i krzewów.

 

Klątwa Radogosta

W dawnych czasach, kiedy wielkie obszary ziemi porastała niezmierzona puszcza, w krainie zwanej Niemczą Łużycką, żył i rządził Król Radogost. Był to rycerz potężny a kraj jego tak rozległy że krańców nie było widać. Radogost był władcą dobrym i sprawiedliwym, mimo to lubował się w wygodzie. Dlatego postanowił wybudować zamek, który przetrwa ataki hord najdzikszych.

 

Kościół NNMP w Mińsku Mazowieckim

Mensko było osadą targową, leżącą nad rzeką Srebrną, na trakcie łączącym Czersk z Liwem, dwóch ważnych miast mazowieckich. Miejscowość nabył Jan z Gościańczyc, szlachcic z rodu Prusów, właściciel Gościańczyc koło Grójca na Mazowszu w ziemi czerskiej. Pewnego dnia powracał on z zamku czerskiego książąt mazowieckich do swojego grodu. Był bardzo uradowany, ponieważ 29 maja 1421 r., po bardzo długich staraniach, uzyskał od księcia Janusza I Starszego akt erekcyjny, nadający Mensku prawa miejskie.

 

Król Popiel

Przed wiekami, nad wodami Gopła wznosił się warowny, potężny gród Kruszwica. Rządził tu słowiański król zwany Popiel, który był bardzo zły i okrutny.  Do najbardziej niecnych czynów podjudzała go jednak żona Gerda, piękna i podstępna Niemka. To ona wymyślała coraz to nowe i okrutniejsze udręki dla ludu. Jak każdy król tak też król Popiel miał swą radę starszych.

 

Król Sielaw

Dawne to były czasy, kiedy dzikie tereny Warmii porastały nieprzebrane lasy, a mazurskie jeziora zamieszkiwały wielkie ilości ryb. Największą i najpotężniejszą z nich był Król Sielaw – ogromna ryba, na głowie której rosła płetwa w kształcie korony. Król Sielaw był nie tylko największą rybą, ale i najsprytniejszą. Z czasem w pobliże jezior zaczęli przybywać ludzie, którzy bardzo szybko zasiedlili pojezierze Mazurskie.

 

Kruk i żaby

Wydarzenia te rozpoczynają się na Dworze Artusa, gdzie w ukryciu przed ojcem, piękna mieszczanka Róża miała zamiar spotkać się z miejscowym flisakiem Wojtkiem Krukiem. Wojciech był człowiekiem oszczędnym i pracowitym. Dzięki temu w niedługim czasie uzbierał dużą sumę, która pokryła koszty drogiego mieszczańskiego ubioru i piękną czarną pelerynę.

 

Krzywa wieża w Toruniu

Historia ta wydarzyła się za czasów, kiedy na toruńskim zamku mieszkało dwunastu krzyżackich rycerzy. Odważni, silni i przystojni rycerze przyciągali tęskne spojrzenia miejscowych dziewcząt. Lecz tylko jeden z rycerzy miał powodzenie trzy a nawet czterokrotnie większe niż jego „bracia”. Zakonnikom nie dane było poznać kobiecej miłości, każdy z nich złożył bowiem śluby na wierność Bogu.

 

Kwiat Paproci

W najdłuższą noc w roku zakwita na krótką chwilę niezwykły kwiat. Niewielu udało się go zobaczyć gdyż jest to niezwykle trudne. Nie wiadomo czy zakwitnie on w miejscu, w którym jest wiele paproci, czy tam, gdzie rośnie jedna, mała, niepozorna i zagubiona. Czasem wystarczy tylko odrobina szczęścia, o północy, kiedy to zakwita w tę jedną niezwykłą Noc Świętojańską.

 

Lajkonik

Lajkonik to symbol Krakowa, nieznana jest jego dokładna historia, ale mamy za to piękną legendę, która opisuje „jak to naprawdę było”. Dawne to były czasy, kiedy ziemie Polski wiele cierpiały pod najazdami Tatarów. Z czasem najazdy przybrały na sile, znacząco utrudniając życie mieszkańców Polski. Taki stan utrzymywał się do dnia, w którym nienasycone grabieżą armie tatarskie dodarły w okolice Krakowa.

 

Lech, Czech i Rus

W dawnym wieku Słowiańskie plemiona, żyły w dobrobycie i zgodzie ze sobą, zamieszkując dalekie kraje. Na ich czele stali, mężni bracia: Lech, Czech i Rus. Władcy Ci byli zarówno mężni w boju jak i mądrzy we władzy. Poddani wiedli wspaniałe życie, cisząc się dobrobytem jaki nastał za panowania trzech braci. Słowiańskie plemiona szybko zaludniły obszar, którym rządzili, tak, że zaczęli obawiać się głodu.

 

Legenda kozielska

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami a ściślej mówiąc w rozlewisku rzeki Odry znajdował się potężny zamek. Ów zamek otoczony był bagnami i znajdował się w pobliżu miasteczka. Zamkiem tym władali trzej bracia, których zwano Kozłami. Mieszkańcy nie nazywali ich tak zupełnie bez powodu. Braci Ci wyglądem, a w szczególności kształtem swoich głów oraz spiczastymi brodami przypominali kozłów.

 

Legenda o Dusznikach

Było to dawno, dawno temu, za górami, za lasami, żył mały, mniejszy od krasnoludka duszek. Nie miał on nikogo bliskiego, kto mógłby się nim zaopiekować, czuł się bardzo samotny. Mimo iż miał dopiero pięć lat był bardzo silny, ponadto miał dar przewidywania, dzięki któremu ratował ludzi, którzy wpadali w tarapaty. W całym województwie krążyło o wiele opowieści o tym jaki jest wspaniały i odważny.

 

Legenda o Halinie Krępiance

Tatarzy już nie pierwszy raz napadali na Sandomierz i zabijali obrońców. Na przykład w roku 1260 Piotr z Krępy został zamordowany. On właśnie wtedy dowodził całym miastem. Miał córkę, która miała na imię Halina. Gdy był napad Bogusław, który był sługą uratował Halinę od śmierci. Po kilkunastu latach Halina ożeniła się z przyszłym kasztelanem sandomierskim.

 

Legenda o Janosiku

Legenda o Janosiku przekazywana jest z pokolenia na pokolenie, nie ma nigdzie zapisów tej historii. Janosik żył w Białce Tatrzańskiej, która była siedzibą grupy zbójników. Zbóje jako panowie Podhala nikogo się nie bali, byli bowiem silnymi mężczyznami o rosłej posturze. Tak naprawdę Janosik nie nazywał się tak od początku, wcześniej był to Janek. Jego matka przedwcześnie zmarła, a ojciec mieszkał w Krakowie.

 

Legenda o Królu Kraku

Kilka pokoleń po śmierci Lecha, pośród jego potomków, zarządców wielkich miast Lechitów narodził się chłopiec, który miał zjednoczyć wszystkie plemiona. Matka chłopca będąc brzemienną wyjechała z rodzinnej osady, aby spotkać się z mężem wracającym z bojów. Kobiecie towarzyszyła drużyna wojów i kilka młodych dziewcząt, los chciał, iż karawanę zaatakował oddział germańskich zbójów, którzy wracali z Czech przez kraj Polan.

 

Legenda o Królu Kruków

Kraków ma swój Hejnał Mariacki, ale i Poznań ma swój hejnał, a legenda jego powstania jest niezwykle ciekawa. W zamierzchłych czasach, w poznańskiej wieży ratuszowej pełni wartę trębacz, który często zabierał ze sobą syna imieniem Bolko. Chłopiec mimo młodego wieku był odważny, nie straszny był mu widok obcych najeźdźców, w sercu marzył o tym, że pewnego dnia zostanie trębaczem takim jak jego ojciec.

 

Legenda o Liczyrzepie

Pewnego razu córka księcia Barsanów, Emma, kąpała się w górskim potoku gdzieś w Karkonoszach. Miejsce to było niezwykle urokliwe, woda była niebywale czysta, a zieleń wokół wyjątkowo soczysta. Emma ze swoimi przyjaciółkami uwielbiała spędzać czas nad owym potokiem. Dziewczęta pochłonięte świetną zabawą nie zauważyły przechadzającego się w pobliżu Pana Karkonoszy zwanego dziś Duchem Gór.

 

Legenda o Lubaczowie

Dawno, dawno temu, kiedy naszym krajem jeszcze rządzili królowie, porządku strzegli rycerze, na wschodzie Polski leżał mały gród zwany Targowicą. Nazwę swą wziął stąd, że codziennie odbywały się tam wielkie targi. Handlowano wówczas różnymi zwierzętami oraz produktami pochodzącymi z uprawy ziemi, między innymi: jajami, kurami, kaczkami, a także owsem i innymi zbożami.

 

Legenda o Nettcie

Był czas, kiedy nasz kraj porastała dzika i niezmierzona puszcza, porośnięta świerkami, dębami, sosnami, i wieloma gatunkami dziś nieznanych roślin. Wówczas puszcze te dawały schronienie dzikim zwierzętom i ptactwu. Z czasem jednak te dziewicze tereny przyrody zaczął zasiedlać człowiek. Wznoszono, chaty, potem wioski, następnie karczowany lasy, hodowano zwierzęta i uprawiano rolę.

 

Legenda o Piekarach

Dawno temu żył sobie pewien sympatyczny młodzieniec o imieniu Eustachy. Nie znał on swoich rodziców, gdyż umarli na tajemniczą chorobę, gdy chłopiec miał zaledwie kilka dni. Na wychowanie wzięła go siostra jego matki, niejaka Rozalia. Była ona starą, bezdzietną kobietą, która postanowiła przygarnąć sierotę tylko z uwagi na majątek, który pozostał po jego rodzicach.

 

Legenda o południcach

W pewien dzień targowy pastuszek Jaś pasł swoje krowy. Było upalnie, więc postanowił poszukać miejsca gdzie będzie mógł je napoić. Pomyślał również, że przydałaby mu się chłodna kąpiel. Po krótkiej wędrówce zobaczył rzekę. Nazywała się ona Czarna. Napoił krowy i uwiązał je do pobliskiego drzewa. Sam rozebrał się i wszedł do rzeki.

 

Legenda o powstaniu Opola

Dawno, dawno temu za czasów panowania Dynastii Piastów został wybudowany Zamek Piastowski na terytorium dzisiejszego Opola. Rzecz jasna wtedy jeszcze miejscowość nie miała nazwy, a nawet nie było miejscowości, był tylko zamek. Pewnego razu, gdy Król wraz myśliwymi wybierali się na polowanie, pojechali konno do lasu.

 

Legenda o powstaniu siarki

Dawno, dawno temu w okolicach Staszowa przebywał ogromny, latający smok. Budził on strach i przerażenie wśród zamieszkałej tam ludności . Mieszkańcy bali się wychodzić z domów. Potwór pożerał wszystko co napotykał na swojej drodze, owce, bydło. Miał ogromną paszczę i zionął ogniem.

 

Legenda o powstaniu Solca nad Wisłą

Dawno, dawno temu w miejscu, gdzie rzeka Krępianka wpływa do Wisły, był niewielki gród nazywany przez mieszkańców Cem – od imienia córki króla Bolesława, który nim rządził. Król miał tylko jedną córkę – złotowłosą, o błękitnych oczach księżniczkę Cem. Była piękna i radosna, kochała zwierzęta i ptaki. Nadeszła pora jej zamążpójścia, dlatego też król Bolesław ogłosił konkurs o jej rękę.

 

Legenda o powstaniu Sosnowca

Dawno, dawno temu w małej chatce nieopodal sosnowego lasu ( obecnie znajduje się tu  Park Tysiąclecia ) mieszkał sobie pewien bardzo zacny drwal o imieniu Stanisław. Nie był ani młody, ani stary. Człowiek ten był szlachetny i pracowity. Wstawał, gdy słońce wychylało się zza horyzontu, i podążał do lasu.

 

Legenda o powstaniu Zdziwója

Nikt nie wie, kiedy na tereny dzisiejszego Zdziwója przybył leśniczy i skąd pochodził. Został tu przysłany przez Konrada Mazowieckiego, by zarządzać jego włościami. Miał osiedlić się pomiędzy gęstymi borami, nad bijącym źródłem rzeki Ździwójki, pośród nieprzebytych bagien. Razem ze Zdziwujem przybyła tu jego rodzina: matka, żona, czterech synów i córka.

 

Legenda o rogalińskich dębach

Działo się to za czasów Lecha protoplasty Lechitów i pierwszego władcy na terenach zwanych dziś Polską. Kiedy Lech, Czech i Rus, spotkali się ponownie po latach rozłąki, postanowili założyć nowe miasto zwane Poznaniem.  Bracia długo zagościli u Lecha, a czas mijał im na pracy i przyjemnościach.  Pewnego razu Lech, Czech i Rus postanowili udać się wspólnie na kolejne łowy.

 

Legenda o Ślęży

Nim Ślęża zasłoniła wejście do piekielnej bramy, każdej nocy czarty wychodziły przez nią z piekieł na ziemię, zachwycając się jej pięknem. Ziemia istotnie była cudnej urody, pełna bujnych lasów, zwierzyny i dostatku, czego biesy ludziom mocno zazdrościły. Nie mogły też zrozumieć, dlaczego ludzie są tak zadowoleni z życia, mimo że muszą codziennie rano wstawać do pracy i męczyć się aż do wieczora.

 

Legenda o stworzeniu Kaszub

Kiedy Pan Bóg zakończył budowę świata, lecz zanim stworzył Adama i Ewę, postanowił upewnić się, że całego jego dzieło zostało stworzone według planów. W tym celu do wszystkich krain ziemi  posłał swoje anioły. Każdy z nich miał sprawdzić czy kraina która została mu przydzielona nadaje się do życia dla ludzi. Czy jest wystarczająco dużo roślinności  i zwierzyny.

 

Legenda o Sydonii

Był piękny, słoneczny dzień w Strzmielach niedaleko Łobza. Ale Sydonia Borkówna nie zwracała uwagi na błękit nieba, złote słońce i ciepły, delikatny wiaterek. Młoda kobieta była bowiem zrozpaczona, bo w dniu pogrzebu ojca starszy brat Ulrich oznajmił jej, że ma się wynieść na zawsze z rodzinnego zamku w Strzmielach.

 

Legenda stołu szwedzkiego

Ciężkie to były czasu, kiedy osłabiona Rzeczpospolita z pod toporu kozackiego wprost pod szwedzkie działa wpadła.  Nie wiele miast i twierdzy odparło atak najeźdźców z północy pod dowództwem Karola Gustawa.

 

Lwy Gdańskie

Były to czasy jeszcze przed rozbiorowe, kiedy Gdańsk słynął nie tylko z handlu morskiego ale również z utalentowanych kamieniarzy. Rzemieślnicy ci, potrafili wyrzeźbić z kamienia, prawdziwe dzieła, ale tylko jeden uchodził za Mistrza swego fachu, był nim Daniel Eggert. Daniel potrafił ożywiać swoje rzeźby, nic więc dziwnego, że rękodzieła jego autorstwa możemy znaleźć również w Anglii.

 

Łabędzie z jeziora Zamkowego

W dawnych czasach, kiedy magia była jeszcze obecna na tym świecie, a wiele dziwnych stworzeń żyło w tajemnicy przed ludźmi. Książe Waromir wybrał się wraz z drużyną na polowanie, w pobliskie lasy wałeckie. Jako że były to tereny bogate w zwierzynę, a okolica zachęcała do wypoczynku. Książę nakazał rozbić obóz, aby zatrzymać się na kilka dni. Niedaleko obozowiska, znajdowała się wioska rybacka, znana jako Wałcz.

 

Łyna i Kirsna

W dawnych czasach na terenach Prus, pojawiły się nieliczne osady słowiańskie. W jednej z takich osad, żyło małżeństwo z dwoma córkami. W jednej z takich osad, żyło małżeństwo z dwoma córkami. Starsza, imieniem Łyna, miała jasne włosy i błękitne oczy, z wyglądu przypominała swoją matkę Warmię. Młodsza córka Kirsna, miała ciemne oczy i czarne jak noc włosy. Z urody podobna była do swego ojca Mazura.

 

Młynarz Imielin

Dawno, dawno temu w pewnej małej miejscowości na południu Polski mieszkał młynarz. Miał wspaniały młyn. W prowadzeniu młyna pomagali mu synowie. Każdego dnia od rana rozpoczynała się mozolna praca. Wozy ze zbożem, które przyjechało do zmielenia trzeba było rozładować. Potem zboże trafiało na kamienne żarna, które rozcierały je na mąkę.

 

Mnich znad Morskiego Oka

Na Spiszu po słowackiej stronie Tatr, w klasztorze, żył mnich Cyprian. Górale klasztor ten nazywali Czerwonym, od koloru cegły z której został zbudowany. Cyprian jakoże był mnichem uzdolnionym, pracował w owym klasztorze, jako: lekarza, aptekarz i zielarz. Ponadto interesował się alchemią, dzięki której nauczył się robić materiały wybuchowe i tworzyć lustra.

 

Niebezpieczne jezioro Błedno

Dawne to były czasy, kiedy piekielne demony opuszczały swoją siedzibę i ruszały między ludzi, aby tam mamić i porywać ludzkie dusze. Jeden z czartów znalazł swoją ofiarę nad jeziorem Błędno, z czasem z dziewczyny zrobił czarownice, która przez lata ćwiczyła się w sztuczkach magicznych. Dla bezpieczeństwa porzuciła rodzinną wieś i zamieszkała w małej chacie nad jeziorem, gdzie mogła odprawiać swoje gusła.

 

Nieszczęsna Rusałka

Na scenie letniego teatru często odbywały się cyrkowe przedstawienia. Cieszyły się one dużym zainteresowaniem i przyciągały zaciekawione tłumy ludzi, którzy wypełniali trybuny teatru po brzegi. Wraz z kolegami na owe przedstawienia przychodził również pewien panicz pochodzący z Lublina. Według opowieści  miał on na imię Józio.

 

O flisaku i żabach

W średniowieczu poza okrutnymi, wyniszczającymi wojnami miasta musiały mierzyć się z innymi osobliwymi zagrożeniami. Toruń stał się ofiarą jednej z „egipskich plag”. Miasto położone na kilku kupieckich szlakach, łączących zachód ze wschodem i północ z południem, kwitło i rozwijało się. Dumni mieszkańcy, chwalili swojego burmistrza na każdym kroku.

 

O nadwiślańskiej Biedzie

Dawno, dawno temu w Warszawie, za panowania króla Jana Kazimierza,  żyli sobie dwaj bracia o nazwisku Orzeszek. Choć to byli bracia rodzeni, życie ich potoczyło się zupełnie inaczej. Jeden z nich – Bartosz mieszkał na Krzywym Kole i był rzeźnikiem. Młodszy – Walery, mieszkał w ubogiej chacie i był piaskarzem. Bartoszowi dzień za dniem upływał w dostatku, zamówienia dostawał wprost z królewskiego dworu.

 

O Piernikarzu i córce Katarzynie

Jest w Polsce takie miasto, któremu sławę i rozgłos przyniosły pierniki - tym miastem jest Toruń. Właśnie tam od dawien dawna powstają najpyszniejsze i najpiękniejsze pierniki, które do dzisiaj są chlubą owego miasta. Nie wiadomo kto i kiedy zmieszał żytnią mąkę z miodem i przyprawami korzennymi.  Może stało się to przez przypadek, a może jak mówi legend pomogła pszczoła.  

 

O powstaniu kopalnii węgla

W dawnym Wałbrzychu żyło wiele rodzin, które utrzymywały się z pracy w polu i pasania owiec. Wśród nich żyła pewna rodzina, która miała syna Bodzia. Bodzio był dzieckiem posłusznym i pracowitym, pomagał więc rodzicom jak tylko potrafił, najczęściej zajmował się wypasaniem owiec na wzgórzach porośniętych soczystą trawą. Kiedy owce spokojnie, skubały trawę Bodzio hasał, po okolicznych łąkach, obserwował ptaki i zwierzęta, a kiedy wracał do domu zawsze niósł ze sobą bukiet kwiatów dla mamy.

 

O trzech tańczących faunach

Dawno, dawno temu, gdy po naszej śląskiej ziemi chodziły jeszcze tury, a ludzie nie znali komputerów, ani telefonów komórkowych, spotkało się na rozstaju dróg trzech przyjaciół: Zabomir, Gliwor i Bytomir. Chłopcy pragnęli wyruszyć w świat, aby przeżyć wspaniałe przygody i zdobyć sławę.

 

O założeniu Złotnik Lubańskich

Wydarzenie, które miało wpływ na założenie Złotnik Lubańskich miało miejsce po zakończeniu wojny trzydziestoletniej. Zniszczone i osłabione Cesarstwo Rzymskie straciło ponad połowę swojej ludności, również Królestwo Czech mocno ucierpiało na skutek późniejszej zarazy. Na zamku Czocha panował wówczas Christophe von Nostitz, który był dziedzicem przyległych dóbr.

 

Pająk z Pajęczna

Dawne to były czasy, kiedy młodemu Królestwu Polskiemu, rządzonemu przez ród Piastów, zagrażały nie tylko sąsiednie mocarstwa ale i straszne bestie. Nie było grodu ani lasu, w którym nie znalazła by się straszna poczwara, pustosząca okoliczne tereny. Smoki, Bazyliszek, Węże. W różnych regionach Królestwa Polskiego znajdowały się przeróżne potwory. 

 

Pałac w Podzamczu

Była to połowa XVII wieku, kiedy granice Rzeczpospolitej ciągnęły się daleko na wschód. W roku 1642 na odwiecznych ziemiach Polski, a konkretnie w Kielcach, możni ówczesnej Rzeczpospolitej zjechali się do okazałej posiadłości Jakuba Zadzika – biskupa a zarazem Wielkiego Kanclerza, aby uczcić zakończenie budowy jego wspaniałego Pałacu.

 

Pałacowy staw w Boguchwale

Dawno temu w urokliwej miejscowości Boguchwała wybudowano piękny pałac niedaleko kościoła. Wokół rozpościerał się staw, którego wody oblewały niewielką wysepkę. To małe, sztuczne jeziorko i stylizowana na altankę wyspa stanowiły urokliwy zakątek. W samym centrum wysepki znajdował się rzeźbiony kamienny stół i kamienne fotele.

 

Panna i niedźwiedź

Działo się to na początku XII wieku, kiedy zamek szanowanego Piotra Włostowica spoglądał dumnie ze szczytu Ślęży na piękną śląską krainę. Nie było słychać odgłosów uderzającej o siebie stali. Rycerze nie toczyli ze sobą potyczek w ramach ćwiczeń w tym rzemiośle. Nie wyruszano na wojny, ani na łupieżcze wyprawy. Wszystko to za sprawą Piotra Włostowica, który nie dla pozorów uznawany był za zwolennika pokoju.

 

Parobek Jędrek i zła Maryna

W Kościelisku niedaleko Zakopanego żyła rodzina Sobczaków. Jako że gazda zajmował się handlem to i dom spory i parobka do pracy  mieli.  Ale gazda sam nie mieszkał, miał żonę Marynę, która tak rozkochana w dobrobycie, na krzywdę innych serce miała zamknięte a  i sama cierpień dostarczała. Na polu nic nie robiła, czasem zajęła się pracami domowymi lecz częściej wysługiwała się córkami.

 

Pęknięte serce Witosława

Przed wiekami, na szczycie zwanym Górą Witosławską, stał potężny i bogaty zamek. Na tronie tego zamku zasiadał, okrutny i mściwy książę Witosław. Prawa jakie stanowił były ciężkie do wypełnienia nawet dla bogatych mieszkańców jego księstwa, a tych ze względu na wysokie podatki było niewielu. Witosław nie darował nikomu, kto złamałby choćby najmniejszy przepis i został złapany na gorącym uczynku.

 

Piast Kołodziej

Wydarzenia te miały miejsce w dawnych czasach kiedy na polskiej ziemi, mieszkały różne szczepy słowiańskie. Na ziemi Polan rządził podły Król Popiel , który za nic miał prawa pozostawione przez przodków. W małym grodzie nieopodal Kruszwicy żył w owym czasie kołodziej imieniem Piast. Był to człowiek pracowity, a ponadto słynął z ogromnej siły i dobrego serca. Nigdy nie odmawiał pomocy nawet obcym przybyszom.  Piast miał żonę Rzepiechę, kobietę równie dobrą i pracowitą jak jej mąż. Jak przystało na prawdziwych Słowian Piast i Rzepiecha mieli gromadkę dzieci. Właśnie zbliżał się dzień postrzyżyn najstarszego syna Piasta.

 

Pierścień Świętej Kingi

Dawno, dawno temu, gdy książę Bolesław Wstydliwy został władcą na Wawelu, postanowił, że na tronie obok niego zasiądzie królewna węgierska. Poprosił więc o rękę królewnę Kingę. Niezwłocznie wysłał poselstwo na dwór króla węgierskiego i nakazał podarować królewnie Kindze przepiękny pierścień zaręczynowy. Królewna Kinga przyjęła pierścień i zgodziła się zostać księżną Polski.

 

Powstanie Biłgoraja

Ziemie polskie przez wieki były celem najazdy hord tatarskich, lud ten miłujący się w wojaczce wykorzystywał każdy moment osłabienia Polski, aby rabować, grabić i brać w niewolę ludzi i zwierzęta. Polscy rycerze, często więc musieli stawiać czoła natrętnemu najeźdźcy. Tym bardziej, że ludność napadnięta, jeżeli przeżyła najazd to zostawała bez środków do przeżycia. Popalone domy zrabowane pożywienie, młodzi wzięci w jasyr, nawet konie i bydło przez Tatarów było zabierane.

 

Powstanie Bydgoszczy

Na południu Wielkopolski, tuż na styku krajów Polan i Wiślan, mieszkali dwaj bracia, Byd i Gost. Byli nie tylko dobrymi rzemieślnikami ale i kupcami. Ludzie powiadali, że potrafili sprzedać kamień jako chleb. Młodzi kupcy pragnęli się rozwijać, dlatego w planach mieli założenie osady. Niestety tereny na których mieszkali nie pasowały do ich wyobrażenia o idealnym grodzie.

 

Powstanie Jasienina

Dawno, dawno temu, może w roku 1000 a może jeszcze wcześniej, żył na Mazowszu  młody książę, który bardzo lubił polować. Często ze swoją drużyną przemierzał rozległe ziemie w poszukiwaniu  różnych zdobyczy. Szukał też sobie wybranki na żonę. A że był bardzo wrażliwy na piękno otaczającego świata, toteż patrzył i podziwiał, rozległe kwitnące łąki.

 

Powstanie Jaworzyny

Dawno, dawno temu w średniowiecznej Polsce na terenie Dolnego Śląsku leżał duży i zaniedbany zamek. Był wykonany z cegieł, a na dziedzińcu była piękna roślinność. Mieszkał w nim bardzo mądry czarodziej o imieniu Rilian. Wszystko robił powoli i starannie. Tam gdzie przebywał słońce docierało bardzo wcześnie budząc go ze snu.

 

Powstanie Karpat

W czasach kiedy ludzie zaczynali tworzyć państwa. Na pograniczu kraju Wiślan, istniała rozległa kraina. Powiadało się, że kraj ten był mlekiem i miodem płynący, ale był krajem zakazanym. Żyły tam bowiem potężne Olbrzymy. Na ich czele stał potężny król Karpus, który rządziła siedemdziesięcioma siedmioma „Polami”. Każde  „Pole” miało Olbrzyma Zwierzchnika, który opiekował się siedemdziesięcioma siedmioma osadami.

 

Powstanie Kielc

Działo się to za panowania Bolesława Śmiałego, kiedy jeszcze tereny dziewiczego państwa porastała gęsta puszcza. Zbliżał się wieczór, umilkły już rogi myśliwskie i psie gonitwy. W puszczy robiło się coraz ciszej i ciemniej.  Z gęstej ściany lasu wyjechał na swym koniu jeździec. Zadął w róg myśliwski. Dźwięk ten był potężny i rozdzierał cisze lasu. Gdy głos rogu ucichł zapadła znów cisza, nie było żadnej odpowiedzi.

 

Powstanie Poznania

Kilka lat po tym jak Lech przybył na tereny dzisiejszej Wielkopolski i wybudował tam wspaniały gród Gniezno. Podległe mu ziemie z czasem zaczęły się rozrastać. Lech władał coraz obszerniejszymi terenami. Jednak nie zawsze wiedział, kto na owych ziemiach poluje. Lech miał zwyczaj raz w tygodniu wypadać ze swoją drużyna na łowy do pobliskiej puszczy. 

 

Powstanie Wielunia

Aby zapobiec rozlewowi krwi Bolesław Krzywousty swoim testamentem podzielił ziemię między swych synów.  Jednak niezgoda pomiędzy nimi, ich dziećmi i wnukami  doprowadziła do jeszcze większego rozdrobnienia kraju. Księstwem kaliskim władał wówczas Władysław Odonic. Jak na każdym dworze książęcym i królewskim tak i w Kaliszu głównym zajęciem umilającym czas władcy były polowania.

 

Powstanie Wisły

W dawnych czasach, wśród wysokich szczytów górskich, w dużym zamku mieszkał potężny król Gór imieniem Beskid. Król ten miał żonę Boranę, królową lasów oraz troje dzieci Lana, Białkę i Czarnochę. Parał królewska w szczęściu i spokoju rządziła długie lata, lecz nadszedł dzień, w którym wszyscy pogrążyli się w żałobie, albowiem król Beskid umarł. Wtedy to  Borana wezwała do siebie swoje dzieci, aby zgodnie z wolą męża przekazać im władzę.

 

Poznański i podłoga z rubli.

Łódzką Manufakturę zna każdy w Polsce i myślę, że nie tylko. Kiedyś była to wielka fabryka króla bawełny Izraela Poznańskiego. Miał on smykałkę do interesów, a i klimat ówczesny ekonomiczny mu sprzyjał. Rósł w potęgę i żył rzeczywiście jak król.

 

Poznańskie Koziołki

W dużych miastach zdarzają się czasem różne tragedie, jedną z nich był wielki pożar Poznania w którym doszczętnie spłonął ratusz. Po tym wydarzeniu postanowiono odbudować ratusz i zamówić u mistrza Bartłomieja z Gubina specjalny zegar na ratuszową wieżę. Nie każde miasto było stać na taki wydatek, lecz Poznań był wtedy jednym z najbogatszych miast Polski więc rada miejska postanowiła hucznie uczcić to ważne wydarzenie.

 

Pustelnik Krzesz

Słynął książę Bolko I z umiłowania do Karkonoszy. Napawało go zachwytem piękno tych olbrzymich gór, dzikość borów je porastających oraz dorodna zwierzyna, na którą polować uwielbiał. Zwiedziony pięknym wschodem słońca, pewnego słonecznego poranka wybrał się na łowy w Góry Krucze. Wiosna wtedy królowała, to też pogoda bywała kapryśna i nieprzewidywalna.

 

Rogale Gliwickie

W ten dzień w Gliwicach aż wrzało. Wszyscy Gliwiczanie mówili ciągle o nadchodzącym wydarzeniu. W końcu nie co dzień król przyjeżdża do Gliwic. A tak się składa, że za kilka dni przez miasto miał przejeżdżać sam król Jan III Sobieski, wraz ze swymi oddziałami. Armia zmierzała do Wiednia oblężonego przez Turków. Z tej okazji wszyscy mieszkańcy pragnęli przygotować wspaniały prezent dla monarchy.

 

Rogale Świętomarcińskie

Ciężkie to były czasy, dla mieszczan i wcale nie lżejsze dla chłopów. Wszyscy jak jeden mąż co niedziela udawali się do kościołów. Aby za pośrednictwem wszystkich Świętych wyprosić u Boga, łaskę poprawy losu. Jak w każdą niedzielę, w owych czasach księża wygłaszali kazanie o świętym Marcinie, jako naukę że należy dzielić się z bliźnimi.

 

Rusałka z Nowogardna

Za czasów naszych przodków jezioro Nowogardno sięgało znacznie dalej na północ. Tam, gdzie teraz dziedziniec szkoły przepoławia się na dwie części, niższą i wyższą, biegła linia brzegowa oraz ciągnęła się na wschód obok przedszkola. Niedaleko Grodźca wody Nowogardna łączyły się malutkim jeziorkiem, które jest już prawie całe osuszone.

 

Sabat na Łysej Górze

Wśród wszystkich szczytów Gór Świętokrzyskich, wysoko ponad chmurami, króluje jedynie szczyt Łysej Góry. Miejsce to znienawidzone, było przez okolicznych mieszkańców. Nikt nie śmiał się tam zapuszczać, szczególnie w burzliwe noce. Wtedy to na szczycie Łysej Góry zbierały się czarownice mieszkające w pobliskich miejscowościach. Zebranie okolicznych wiedź nazywano sabatami.

 

Sąd diabelski

W XVII wieku na terenie Rzeczpospolitej działał Trybunał Koronny. Był to sąd wyższej instancji, do którego można było się odwołać. Jeżeli nie zgadzaliśmy się z decyzją Sądu Grodzkiego. Ta legenda dotyczy wydarzeń, które miały miejsce w Lubelski Trybunale Koronnym. Razu pewnego miejscowy szlachcic, bogaty i zachłanny najechał i ograbił gospodarstwo pewnej kobiety.

 

Samolubna Elga

Wieki temu w niewielkiej wsi nad jeziorem Pobondzie, w drewnianej chacie żyła wdowa wraz z córką Elgą. Matka pilnowała by jej niczego nie brakowało. Pomimo tego że wdowa była coraz słabsza ciężko pracowała u bogatych gospodarzy. W wolnej chwili zbierała owoce lasu aby je sprzedać, a wszystko dla swojego kochanego dziecka, by Eldze niczego nie brakowało.

 

Skąd się wzięła nazwa Lublin

Dawno temu,  nie wiadomo kiedy… może w maju, może w lipcu, ale na pewno wtedy, gdy na niebie świeciło przepiękne słońce okolice naszego grodu zarastały bujną, dziką zielenią. Gród,  mimo iż zamieszkiwany był przez ludzi nie miał swojej nazwy. Pewnego dnia nad czystą i bystrą rzeką Bystrzycą zatrzymała się cała pięknie i bogato ubrana drużyna książęca z księciem na czele. Pozwolili oni swym koniom mającym drogie uprzęże napić się wody z rzeki i na chwilę odpocząć.

 

Skamieniałe dziewczęta

Na dolnym śląsku żyła uboga wdowa, która miała dziewięć córek.  Dziewczęta był bardzo piękne, tak że gdy tylko gdzieś pojawiła się jedna z nich, prawie natychmiast rozmawiano o jej niezwykłej urodzie. Córki wdowy wykorzystywały swój wygląd na każdym kroku. Gdy tylko tylko musiały coś zrobić, natychmiast prosiły miejscowych chłopców o pomoc, a Ci wyręczali je skrupulatnie. Wdowa ciężko pracowała aby utrzymać tak liczną gromadę, dziewczęta tego nie doceniały nie tylko nie pomagając jej, ale też często utrudniały życie.

 

Skarb Olsztyński

W dawnych czasach niedaleko Olsztyna żył bardzo bogaty szlachcić, który wielkiej fortuny dorobił się inwestując w handel. Co roku w okresie Wielkanocy, w zamian za to jak dobry spotykał go los. Szlachcic składał Bogu obietnice dziękczynne i za każdym razem z tych obietnic się wywiązywał. Kiedy nadeszła kolejna Wielkanoc, szlachcic dawnym zwyczajem postanowił złożyć Bogu obietnice na kolejny rok.

 

Skarb z Julianowa

Ciężkie to był okres dla Rzeczpospolitej, kiedy nękana Szwedzkim Potopem utraciła wiele dóbr kulturowych i skarbów. Szwedzi, którzy po łupieżczej wyprawie zaczynali powoli wycofywać się z rabowanych terenów, starali się zabrać ze sobą jak największe łupy. Obładowane złotem i dziełami sztuki wozy grzęzły w mieliznach i błocie, tak że część skarbów należało zostawić lub porzucić.

 

Skarby zamku Homole

W dawnych czasach pomiędzy Lewinem Kłodzkim a Dusznikami, na wysokim wzgórzu stał piękny i wzniosły Zamek Homole.  W zamku tym mieszkał możny Pan, który nad własne życie kochał swoją małżonkę. W młodości kobieta ta była piękna i o dobrym sercu, to też odwzajemniała uczucia swojego męża.  Książę pragnąc dogodzić swojej żonie, sprowadzał do zamku najcudowniejsze skarby ze wszystkich zakątków świata.

 

Skrzaty, które opiekowały się końmy

Czasy to były dawne, kiedy na Inowrocławskim rynku odbywały się znane na całą okolicę jarmarki, przybywali ludzie ze wszystkich zakątków Kujaw, Ziemi Dobrzyńskiej, Kaszub a nawet Wielkopolski i Ziemi Łęczyckiej. Inowrocław kwitł i rozwijał się dając bogactwo swoim mieszkańcom. Pośród wielu ludzi mieszkających w tym cudownym mieście, największą popularnością cieszył się miejscowy szynkarz.

 

Smok Wawelski

W dawnych czasach, zanim plemiona słowiańskie połączył Mieszko I, na wzgórzu wawelskim, wyrósł gród, którym władał zacny Król Krak. Księstwo było piękne i bogate, poddani Kraka cieszyli się że mają tak dobrego władcę i  wspaniały gród który od jego imienia nazwano Krakowem. Król miał również piękną i mądrą córkę Wandę. Kraków szybko się rozwijał a do jego bram przybijali ludzie z sąsiednich plemion.

 

Śpiący rycerze w Tatrach

Dawno , dawno temu, polskie, wojsko, przywędrowało od Krakowa czy gdzieś od Poznania i Gniezna, aż w tatry. Przewodził mu król Chrobry. Za naszej pamięci nikt tego wojska tam nie ujrzał, lecz przed wiekami był we wsi Kościeliskach, czy też w Zakopanem, mały chłopczyk. Chłopiec ten pewnego lata wyganiał stado swego ojca na pastwisko.

 

Studnia Trzech Braci

W czasach kiedy Śląsk porastał gęsta nieprzebyta puszcza, w jednej z niewielu osad, żyli trzej mężni bracia. Bolko, Leszko i Cieszko. Każdy z nich był odważnym, zaprawionym w boju wojem, ale bardziej od wojaczki kochali polowanie. Często w trójkę wyprawiali się na łowi, dostarczając całej osadzie niezbędnego mięsa. Zawsze robili to razem, dzięki czemu mieli większe szanse na upolowanie zwierzyny.

 

Świątynia w górze

Wieki temu góra Horodyszcze porośnięta była bujnymi lasami liściastymi. W X wieku niedaleko tej góry zaczęli przybywać osadnicy. Zbudowali oni małą wioskę, z czasem wioska rozrosła się w gród. Kiedy na teren ów przybyła wiara chrześcijańska, ludzie poczęli niszczyć pogańskie miejsca kultu i budować świątynie.  Wierzono, że kościoły strzegą wioski przed złymi duchami.

 

Syrenka Warszawska

W Oceanie Atlantyckim, na samym dnie, istniało przed wiekami podwodne królestwo, piękne syrenie siostry żyły w bogactwie i przepychu. Jednak siostry były bardzo ciekawe innych podmorskich i ziemskich królestw, o których słyszały o morskich stworzeń, postanowiły więc udać się w daleką drogę. Obie dziewczyny były niezwykle piękne, nie były to jednak zwyczajne dziewczęta, a syreny, pół-kobiety, pół-ryby.

 

Tajemniczy skarb z Lublina

W połowie XV wieku, kiedy ziemie polskie były wolne, miastami władali rajcy miejscy. Wielu z nich w Bogu widziało opiekuna swej ojczyzny. Dlatego pragnęli wybudować w Lublinie świątynie, na chwałę Bożą. Doskonałą okazją do budowy kościoła było przybycie do Lublina mnichów bernardyńskich. Dobrą ziemię pod budowę zespołu bernardyńskiego przekazał rajca lubelski Jakub Kwanta.

 

Talar szczęścia

Historia ta wydarzyła się we wsi Zdroje. Opowiada o mężczyźnie oraz kobiecie, którym do pełni szczęścia brakowało potomstwa. Dzieciątka, które wypełniłoby pustkę w ich ubogiej chatce. Małżeństwo nie należało do majętnych ludzi. Żyli z ciężkiej pracy, dlatego w ich domu nigdy nie zabrakło chleba.

 

Upiorny pies z Psar

Dawno, dawno temu w czasach, gdy Psary były jeszcze niewielką wioską, w której znajdowało się  tylko kilka chałup pokrytych słomą. Opowiadano, iż w Psarach straszył pies, wilka przypominający. Stwór to był wielki i groźny. Potwór ten atakował każdego, kto przechodził koło małej, drewnianej kapliczki znajdującej się w tejże osadzie, na szlaku przez nią wiodącym.

 

Waligóra i Wyrwidąb

Dawno temu, żona myśliwego wybrała się do lasu uzbierać trochę jagód, ale podczas tej wędrówki zmęczyła się nieco. Ponieważ była w ciąży, zaczęła w tym lesie rodzić.  Dookoła nie było jednak nikogo, kto mógłby jej pomów, więc po urodzeniu dzieci kobieta zmarła. Żona myśliwego wydała na świat bliźnięta, dwójkę chłopców, które pozbawione matczynej opieki zaczęły głośno płakać.

 

Wanda co Niemca nie chciała

Smutne dni nastały w Krakowie. Zdawało się, że nawet Wawelskie Wzgórze ugięło się pod brzemieniem ogarniającego wszystko smutku. Śmierć zabrała króla Kraka. Był on władcą dzielnym i mądrym, sprawiedliwym i powszechnie szanowanym. Nie obeschły jeszcze łzy poddanych, gdy zgromadziła się starszyzna, by postanowić o przyszłością grodu.

 

Wars i Sawa

Zanim szczepy połączyły się w plemiona, a plemiona w państwa. Na Mazowszu porośniętym nieprzebranym borem, znajdowały się nieliczne osady. Większość mieszkańców żyła z owoców lasu i puszczy, takich jak dzika zwierzyna, miód czy leśnie jagody. Był też wioski rybackie, jedną z takich wiosek zamieszkiwał młody i silny rybak zwany Warsem.Tak jak jego dziad i ojciec tak i Wars cieszył się niezwykłym szacunkiem.

 

Wiła i Solemir

Działo się to dawno temu. Na brzegu Wisły żyły, uszczęśliwiając ludzi, Wiły które były piękne jak syreny. Każdy ból ,każdy smutek i wszystko co trapiło ludzkie dusze ginęło, gdy Wiły zaczynały śpiewać. Nimfom nie oparł się nawet książę solecki – Solemir. Pewnego dnia książę dowiedział się o Wiłach. Postanowił je zobaczyć. W tym celu udaje się nad Wisłę. Po drodze spotyka mieszkańców i pyta ich:

 

Wingryna i Fabian

Odległe to były czasy, kiedy podlaskie tereny zarastały bezkresne puszcze a ludźmi można było spotkać jedynie w niewielu osadach. W jednej z takich osad żył rybak wraz z żoną i córką Wingryną. Młoda, piękna dziewczyna, kochała jeziora, a każdą wolną chwilę spędzała nad jego brzegiem. Często też przyglądała się klasztorowi, który stał na niewielkim półwyspie.

 

Zaczarowany skarb

Dawniej w górach żyli zbóje, ale z czasem los okolicznych mieszkańców poprawił się i zbóje ludowi już nie potrzebni byli. Wśród mieszkańców krążyła legenda o zbójeckich skarbach. Jasiek z Kościelisk bardzo lubił tych opowiadań słuchać, to też często chadzał na góralskie posiady do starych gazdów. Pewnego razu Jasiek udał się do starego Zubka, gdzie spotykali się gazdowie aby wspominać stare czasy.

 

Żaganna

Po śmierci Wandy i jej ojca Kraka, w Krakowie zapanowało bezkrólewie. Młoda jeszcze wówczas Żaganna, na tronie krakowskim zasiąść nie mogła. Z obawy przed jej wrogami, wierny rycerz Kraka, zabrał dziewczynkę ze sobą i opuścili Kraków. Przez kolejne lata, Żaganna rosła a urody, męstwa i waleczności jej przybywało. Nie była już damą dworu, lecz kobietą-wojownikiem.

 

Zaginione miasto Rosenau

Na południu Polski, na granicy z Czechami rozpościera się malownicze pasmo Gór Opawskich. Dawno, dawno temu mieszkało tam germańskie plemię, które schroniło się w górach przed rozwijającym się na południu chrześcijaństwem.  Plemię to pod Wzgórzem Świętego Rocha wybudowało potężne miasto Rosenau

 

Zatopiona Armia

Straszne to były czasy, kiedy wróg Rzeczpospolitej stanął u jej bram aby „potopem” zalać jej mieszkańców i osłabioną w szpony wrogów oddać. Lecz waleczne serca Polaków do krwi ostatniej Szwedom nakazywały się stawiać i choćby  już od ran się słaniać, śmierć nieprzyjacielowi zadać. Ratunkiem dla Polski była koronacja Panienki Najświętszej na Królową Polski.

 

Zielenica córka Bałtyka

Zdarzenie to miało miejsce przed wieloma wiekami,w czasach gdy małą, ale bogatą wieś Trzęsacz dzieliły od morskiego brzegu ponad dwa kilometry. Mieszkał tam młody rybak imieniem Boguchwał. Co dzień przed świtem wyruszał on swą łodzią na otwarte morze na połów i przywoził pełne sieci ryb.

 

Zielone piwo z Biłgoraja

Tylko jedno piwo w Polsce i na świecie mogło konkurować z Piwem Bydgoskim. Było to Zielone Piwo Biłgorajskie. Mieszkańcy Biłgoraja bardzo szybko stworzyli własne browary, które cieszyły ich podniebienia. Wielu browarników pilnowało swoich receptur, dbali też oto aby ich dzieci wżeniały się do innych rodzin piwowarskich. W ten sposób w ciągu zaledwie stu lat  po wszystkich biłgorajskich browarach rozeszła się  niezwykła receptura Zielonego Piwa.

 

Złoczeń - król węży

Dawne to były czasy,  złowieszcze i niepewne. Po całej Jurze rozchodziły się wieści aby unikać Kroczyc. Miejscowością tą otaczało mrowie żmij i węży. Biada temu, kto z trasy zboczył aby z Krakowa do Częstochowy na skróty się udać. Wieś leżała na uboczy, a otaczający ją teren sprzyjał rozwojowi tych zdradliwych gadzin. Z czasem ludzie mniej cierpieli, ale łupem szalejącej zarazy zaczęło padać okoliczne bydło.

 

Złota Kaczka

Dawno, dawno temu, w Warszawie, żył pewien młodzieniec o imieniu Kuba, był on przez wszystkich lubiany. Często zapraszano go do towarzystwa aby zabawiać wszystkich pięknymi opowieściami. Osoby takie szczególnie ceniono, dostarczały, bowiem rozrywki, szczególnie w długie, zimowe wieczory. Ludzie, gdy tylko się ściemniało zasiadali w karczmach w których zawsze mile widziany był Kuba.

 

Złote drzewo z Jagniątkowa

Wysoko w Karkonoszach rosło ogromne złote drzewo. Zanim jeszcze człowiek poznał wartość tego kruszcu, drzewo było odwiedzane i czczone przez miejscową ludność. Z czasem różne plagi i choroby wybiły miejscową ludność, tak że niewielu pozostało takich, którzy wiedzieli gdzie owe drzewo się znajduje. Historia złotego drzewa przeżyła w pieśniach wędrownych trubadurów, to też wiele serc wypełnionych rządzą płonęło na samą myśl o takim znalezisku.

 

Żona burmistrza Bolkowa

W XVI wieku, w Bolkowie żyła młoda dziewczyna imieniem Irena. Pochodziła ze znamienitej rodziny szlacheckiej o polskich korzeniach, nic więc dziwnego że  było to dziewczyna o niespotykanej urodzie. Wielu bogatych młodzieńców z Cesarstwa, Polski i Czech wyjeżdżało do Bolkowa aby starać się o rękę pięknej Ireny. Dziewczyna skrycie kochała miejscowego młodzieńca, który gorąco odwzajemniaj jej miłość.