4.8125 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 4.81 (8 Votes)

W dużych miastach zdarzają się czasem różne tragedie, jedną z nich był wielki pożar Poznania w którym doszczętnie spłonął ratusz. Po tym wydarzeniu postanowiono odbudować ratusz i zamówić u mistrza Bartłomieja z Gubina specjalny zegar na ratuszową wieżę. Nie każde miasto było stać na taki wydatek, lecz Poznań był wtedy jednym z najbogatszych miast Polski więc rada miejska postanowiła hucznie uczcić to ważne wydarzenie.

Zaplanowano wydać wielką ucztę, na którą miały zjechać do miasta najważniejsze osobistości w kraju. Pracy było co nie miara, a kucharz uwijał się jak tylko mógł by wszystko było gotowe na czas. Na główne danie miał podać aromatyczną pieczeń z sarniego udźca. Do obracania pieczeni na rożnie został wyznaczony mały kuchcik Pietrek. Goście już zaczęli przybywać  i  na rynku robiło się coraz tłoczniej, tyle ciekawych rzeczy do obejrzenia, a sarni udziec piecze się tak powoli i trzeba go cały czas obracać.

W dodatku sam mistrz Bartłomiej opowiadał mu rano o mechanizmie zegara, o tym jak kółka, obracają się powoli cichutko tykając. Opowiadał o ciężarkach, które poruszają zegarowy mechanizm. A on musi siedzieć i pilnować pieczeni. W końcu Pietraka ciekawość nie znalazła umiaru. Chłopiec postanowił tylko na chwilkę zostawić pieczeń i chociaż raz spojrzeć na zegar i przyjrzeć się wszystkim wspaniałością na poznańskim rynku. Przecież w ciągu kilku minut nic się nie stanie.

Niestety kuchcik zapomniał o swoim obowiązku i pieczeń spadła do ognia przez co spaliła się na węgielek. Przerażony chłopiec nie stracił jednak głowy. Pobiegł ile sił w nogach na pobliską łąkę, gdzie mieszkańcy wypasali swoje zwierzęta i porwał dwa pasące się  koziołki. Siłą zaciągnął zwierzęta do ratuszowej kuchni. Koziołki czując, że to ich koniec, w amoku  wyrwały się chłopcu i uciekły na wieżę.

Tam na oczach zgromadzonych gości przestraszone zaczęły się trykać rogami. Widok koziołków tak rozbawił burmistrza, wojewodę i wszystkich zebranych, że darowali Pietrkowi jego winę. Polecono zegarmistrzowi wykonanie specjalnego mechanizmu, który każdego dnia wprowadzałby w ruch zegarowe koziołki. Od tego czasu codziennie, gdy wybije południe, podczas gdy trębacz gra hejnał pokazują się zgromadzonej gawiedzi dwa trykające się koziołki

A co stało się z prawdziwymi koziołkami z poznańskiego ratusza? Na szczęście nie trafiły na stół radców miejskich i wojewody. Ściągnięto je z wieży i zwrócono dawnej właścicielce, ubogiej wdowie.

Podobne artykuły
Jak powstało Zakopane

Legenda ta pochodzi  z czasów, kiedy Tatry były porośnięte gęstą, nieprzebraną puszczą. Trudny dostęp do tych obszarów skutecznie blokowały osadnictwo.

Jak powstał Augustów

Za czasów Jagiellonów, kiedy granice Polski sięgały daleko na zachód. Na granicy Królestwa Polskiego i Księstwa Litewskiego, rosła ogromna puszcza....

Zaginione miasto Rosenau

Na południu Polski, na granicy z Czechami rozpościera się malownicze pasmo Gór Opawskich. Dawno, dawno temu mieszkało tam germańskie plemię, które...

Legenda o Lubaczowie

Dawno, dawno temu, kiedy naszym krajem jeszcze rządzili królowie, porządku strzegli rycerze, na wschodzie Polski leżał mały gród zwany Targowicą.

Powstanie Wielunia

Aby zapobiec rozlewowi krwi Bolesław Krzywousty swoim testamentem podzielił ziemię między swych synów.  Jednak niezgoda pomiędzy nimi, ich dziećmi i...

Powstanie Jasienina

Dawno, dawno temu, może w roku 1000 a może jeszcze wcześniej, żył na Mazowszu  młody książę, który bardzo lubił polować. Często ze swoją drużyną...