4 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 4.00 (5 Votes)

Ciężkie to były czasy, dla mieszczan i wcale nie lżejsze dla chłopów. Wszyscy jak jeden mąż co niedziela udawali się do kościołów. Aby za pośrednictwem wszystkich Świętych wyprosić u Boga, łaskę poprawy losu.

Jak w każdą niedzielę, w owych czasach księża wygłaszali kazanie o świętym Marcinie, jako naukę że należy dzielić się z bliźnimi. Święty Marcin był rzymskim rycerzem, nie zbyt zamożnym ale o czystym sercu.

Pewnego zimowego dnia, Marcin wyjeżdżał wraz z wojskiem do Amiens, przy bramie wyjazdowej ujrzał zmarzniętego żebraka, odzianego w liche łachmany. Sroga zima nie była łaskawa dla nikogo, Marcin zdjęty litością odciął mieczem połowę swojego żołnierskiego płaszczam który stanowił sporą część jego majątku, i podarował go żebrakowi. We śnie św. Marcinowi ukazał się żebrak, którym okazał się być Jezus. Tamtego dnia Marcin postanowił wstąpić w stan duchowieństwa.

Kazanie to usłyszał, poznański piekarz imieniem Walenty. Zafascynowany postawą rycerza, pragnął w podobny sposób przyczynić się do poprawy sytuacji innych ludzi. Niestety żaden pomysł nie przychodził mu do głowy, dlatego postanowił zwrócić się w modlitwie do Świętego Marcina. Modlił się bez ustanku, aż zmożony snem zasnął. Ze snu wybudził go tupot końskich kopyt.

Kiedy piekarz wyszedł przed dom, ujrzał uzbrojonego rycerza, z kawałkiem płaszcza na siwym koniu. Rycerz ów nic nie powiedział, spojrzał na Walentego i odjechał. Kiedy tajemniczy jeździec odjechał, piekarz spojrzał na ziemię i ujrzał leżącą podkowę. Natychmiast do głowy wpadł mu pomysł, następnego dnia z samego rana zabrał się do pieczenia ciasteczek. W swoim przepisie wykorzystał nadzienie z maku i bakalii, a same ciasteczka uformował na kształt końskiej podkowy.

Następnego ranka, a był to dzień odpustu, Walenty rozdał wszystkie ciasteczka biednym mieszkańcom Poznania. Pomysł piekarz bardzo spodobał się ludziom, którzy ciasteczka te nazwali rogalami. Walenty był tak zachwycony reakcją mieszczan, że postanowił podtrzymywać tą tradycję co roku. Kiedy Walenty zmarł inni piekarze przejęli jego tradycję, zachowując przepis twórcy.

Od tamtych pamiętnych dnia, aż po dziś dzień. Raz w roku 11 listopada tylko w Poznaniu, wypieka się rogale nadziane masą z białego maku, bakalii i śmietany. Jest to tak popularny przysmak, że co rok Poznaniacy zjadają prawie 300 ton rogalików. Warto więc wybrać się w tym dniu do Poznania.

Podobne artykuły
Król Sielaw

Dawne to były czasy, kiedy dzikie tereny Warmii porastały nieprzebrane lasy, a mazurskie jeziora zamieszkiwały wielkie ilości ryb. Największą i...

Pustelnik Krzesz

Słynął książę Bolko I z umiłowania do Karkonoszy. Napawało go zachwytem piękno tych olbrzymich gór, dzikość borów je porastających oraz dorodna...

Mnich znad Morskiego Oka

Na Spiszu po słowackiej stronie Tatr, w klasztorze, żył mnich Cyprian. Górale klasztor ten nazywali Czerwonym, od koloru cegły z której został...

Panna i niedźwiedź

Działo się to na początku XII wieku, kiedy zamek szanowanego Piotra Włostowica spoglądał dumnie ze szczytu Ślęży na piękną śląską krainę. Nie było...

Poznański i podłoga z rubli.

Łódzką Manufakturę zna każdy w Polsce i myślę, że nie tylko. Kiedyś była to wielka fabryka króla bawełny Izraela Poznańskiego. Miał on smykałkę do...

Pałac w Podzamczu

Była to połowa XVII wieku, kiedy granice Rzeczpospolitej ciągnęły się daleko na wschód. W roku 1642 na odwiecznych ziemiach Polski, a konkretnie w...