4.4166666666667 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 4.42 (6 Votes)

W czasach kiedy Śląsk porastał gęsta nieprzebyta puszcza, w jednej z niewielu osad, żyli trzej mężni bracia. Bolko, Leszko i Cieszko. Każdy z nich był odważnym, zaprawionym w boju wojem, ale bardziej od wojaczki kochali polowanie. Często w trójkę wyprawiali się na łowi, dostarczając całej osadzie niezbędnego mięsa. Zawsze robili to razem, dzięki czemu mieli większe szanse na upolowanie zwierzyny.

Pewnego razu nakłonieni przez ludzie, ze swej wioski postanowili sprawdzić, który z nich jest najlepszy w polowaniu. Każdy z braci uważał, że to on ma największe zasługi w dostarczaniu jedzenia do osady. Niezbędne więc były zawody o miano najlepszego. W tym celu każdy z braci miał przywieźć jednego jelenia, bażanta i dzika. Ten, kto powróci pierwszy okaże się zwycięzcą. Bracia przygotowali się do samodzielnego polowania, objuczyli konie, wzięli kilka rodzajów broni, bukłaki z wodą i róg, w który mieli zadąć raz za każdym upolowanym zwierzęciem i trzy razy gdyby się zgubili.

Wyruszyli razem w tym samym kierunku, po raz pierwszym w swym życiu mieli polować samodzielnie, bez pomocy pozostałych braci. Już na brzegu puszczy Leszko, który był najlepszym tropicielem złapał ślady dzika i odłączył się od braci. Bolko i Cieszko ruszyli w przeciwną stronę, wspierając się i jednocześnie ze sobą konkurując. Cieszko, który miał najlepszy słuch, usłyszał nieopodal miejsca ich pobytu bażanta. Szybko przyszykował łuk i zanim Bolko zdążył się zorientować, jego brat miał już pierwsze upolowane zwierze. Cieszko zadowolony z połowu, zadął wróg aby dać znać do wioski, że odniósł pierwszy sukces. Ryk rogu wypłoszył z kniej jeleni, jako że Cieszko szedł po bażanta nie mógł gonić zwierzyny, co wykorzystał Bolko ruszając za jeleniem.

Od tej pory Cieszko wędrował sam. Przesuwał się w głąb puszczy szukając kolejnej zwierzyny, która dałaby mu zwycięstwo. Kiedy nastał wieczór, Cieszko zatrzymał się rozpalił ognisko i przygotował bażanta, które rano upolował. Następnego dnia gdzieś w oddali usłyszał róg jednego z braci. Uradowany pognał w stronę brata, w drodze natrafił na stado bażantów. Jako że był dobrym łucznikiem, wykorzystał moment i upolował cztery kolejne ptaki. Nie wiedział jednak gdzie dalej jechać, udał się więc w kierunku z którego dochodził głos rogu. Po kilku godzinach dotarł do niewielkiej polany, na środku której biło małe źródełko. Z nastaniem wieczoru rozpalił ognisko, zjadł kolację i zasnął. Wraz ze wschodem słońca usłyszał róg drugiego z braci. Tym razem głos był tak mocny, jakby był tuż przy nim. Cieszko zerwał się na równe nogi i oto z gęstej puszczy wyłonili się jego bracia. Leszko wlókł za sobą dzika a Bolko pięknego jelenia.

Bracia na swój widok zaczęli się radować i witać. Zrozumieli, że razem tworzą najlepszy zespół myśliwski i każdy z nich jest tak samo ważny. Siedząc przy ognisku i opowiadając sobie historie jakie przeszli w czasie tych dni, postanowili, że w miejscu gdzie się spotkali wybudują osadę i na znak radości z tego spotkania nazwą ją Cieszynem. W miejscu gdzie było źródełko, z którego czerpali wodę, postawili studnie, która po dziś dzień stoi w Cieszynie i przypomina jego mieszkańcom o niezwykłych braciach.

Podobne artykuły
Młynarz Imielin

Dawno, dawno temu w pewnej małej miejscowości na południu Polski mieszkał młynarz. Miał wspaniały młyn. W prowadzeniu młyna pomagali mu synowie.

Jak powstał Augustów

Za czasów Jagiellonów, kiedy granice Polski sięgały daleko na zachód. Na granicy Królestwa Polskiego i Księstwa Litewskiego, rosła ogromna puszcza....

Legenda o miejscowości Tyłowo

Niedaleko miejscowości Krokowa, położonej na Pomorzu, znajdował się wielki, ceglany zamek. Panował w nim od wielu lat suweren Jan Skorożywat.

Powstanie Bydgoszczy

Na południu Wielkopolski, tuż na styku krajów Polan i Wiślan, mieszkali dwaj bracia, Byd i Gost. Byli nie tylko dobrymi rzemieślnikami ale i...

Legenda o Lubaczowie

Dawno, dawno temu, kiedy naszym krajem jeszcze rządzili królowie, porządku strzegli rycerze, na wschodzie Polski leżał mały gród zwany Targowicą.

Jak kasza Trzebiatów uratowała

Był ciepły, leni późny wieczór, Kocimir od siedmiu godzin pełnił służbę wartownika jednej z baszt obronnych  na murach Trzebiatowa. Lubił swoja pracę,...