Powstanie Poznania

3 1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 3.00 (7 Votes)
Powstanie Poznania

Kilka lat po tym jak Lech przybył na tereny dzisiejszej Wielkopolski i wybudował tam wspaniały gród Gniezno. Podległe mu ziemie z czasem zaczęły się rozrastać. Lech władał coraz obszerniejszymi terenami. Jednak nie zawsze wiedział, kto na owych ziemiach poluje. Lech miał zwyczaj raz w tygodniu wypadać ze swoją drużyna na łowy do pobliskiej puszczy. 

Lasy te urodzaje w owoce leśnie i obwite w dziczyznę idealnie nadawały się do tego typu rozrywek. Najczęściej ofiarą Lecha padały jelenie, które były ulubionym przysmakiem wodza. Czasem drużyna Lecha upolowała kilka bażantów, kuropatw a nawet dzika. Od czasu do czasu Lech dla rozrywki polował na niedźwiedzia, którego skóra była wręcz królewskim atrybutem. Pamiętnego dnia Lech wraz z drużyna polowali na tego wielkiego zwierza.

Przez kilka godzin tropili zwierza po całej puszczy. Nagle w oddali usłyszeli róg. Nie był to jednak róg żadnego ze znanych im plemion. Lechowi przypominał on dźwięk innego rogu, jednak był zmieniony. Wojowie szybko się zebrali w grupę, naszykowali broń i w bezszelestnym kroku ruszyli w stronę grania rogu. Po niespełna godzinie dodarli na niewielką polanę, na której odpoczywało spore wojsko. Przy największym ognisku siedziało dwóch, jak się zdawało Lechowi, wodzów.

Lech zdając sobie sprawę z przewagi wroga nakazał swojej drużynie rozproszyć się na około polany i wdrapać się na drzewa. Sam pozostają na ziemi, wystrzelił strzał ostrzegawczy w stronę przyjezdnych wodzów. Wojsko natychmiast złapało za broń szukając miejsca z którego zostali zaatakowani. Wtem z lasu na ciemnym koniu wyjechał Lech, w prawej dłoni dzierżył miecz. Jeden z wodzów obcych wojsk nakazał wstrzymać się swoim żołnierzom.

- Kim jesteście? I czego szukacie na moich ziemiach? – krzyknął Lech

- Wybacz Panie musieliśmy zbłądzić. Sądziliśmy, że ziemie te są niczyje. Nie szukamy zwady.  

- Podjedź do nas dobry człowieku i posil się. - dodał drugi

- Cóż to za gościna, częstować gospodarza w jego własnym domu? – odparł Lech i kontynuował – Nie jestem sam, jeden mój znak i ze wszystkich stron posypią się na was strzały. Lepiej aby wasi ludzie odłożyli broń, i pozostali na widoku.

- Czyńcie co każe. – rzekł wódz do rycerzy. Wojowie natychmiast odrzucili miecze, na bok, ciągle wpatrując się w Lecha.

Lech powoli podjechał do nie znajomych, zszedł z konia i zdjął hełm. Przybysze również to uczynili.

- Poznajesz nas? – zapytał jeden z wodzów

- Poznaje! – krzyknął uradowany Lech – Bracia moi kochani – dodał i rzucił się braciom na szyję. Po radosnym przywitaniu nakazał swoim ludziom, wyjść z ukrycia i dosiąść się do gości.

Czech i Rus nie byli zdziwieni odwagą swego brata, który pomimo mniejszej liczebności wojska, wyszedł im naprzeciw. Znali Lecha doskonale i wiedzieli, że będzie walczył o to co kocha. Bracia gościli u Lecha przez dziesięć dni,  a po tym czasie powrócili do swoich krain. Lech ku upamiętnieniu niezwykłego spotkania, postanowił w miejscu polany zbudować gród, który nazwał Poznań. Do dziś miasto to jest nie tylko chlubą Wielkopolski ale i całej Rzeczpospolitej.

 

Podobne artykuły
Dąb Bartek

Każdy z narodów świata ma opiekuna w postaci Anioła, który przed samym Bogiem świadczy o dobrych i złych postępach narodu. Każdy naród otrzymał...

Jak powstało Zakopane

Legenda ta pochodzi  z czasów, kiedy Tatry były porośnięte gęstą, nieprzebraną puszczą. Trudny dostęp do tych obszarów skutecznie blokowały...

Jak powstał Augustów

Za czasów Jagiellonów, kiedy granice Polski sięgały daleko na zachód. Na granicy Królestwa Polskiego i Księstwa Litewskiego, rosła ogromna puszcza....

Powstanie Bydgoszczy

Na południu Wielkopolski, tuż na styku krajów Polan i Wiślan, mieszkali dwaj bracia, Byd i Gost. Byli nie tylko dobrymi rzemieślnikami ale i...

Powstanie Jasienina

Dawno, dawno temu, może w roku 1000 a może jeszcze wcześniej, żył na Mazowszu  młody książę, który bardzo lubił polować. Często ze swoją drużyną...

Powstanie Kielc

Działo się to za panowania Bolesława Śmiałego, kiedy jeszcze tereny dziewiczego państwa porastała gęsta puszcza. Zbliżał się wieczór, umilkły już rogi...