• Czarodziejski jantar

    Czarodziejski jantar

    Przeszło kilkadziesiąt lat temu w Wierzbicy żyła uboga rodzina Kuźmów. Mieszkali oni bardzo biednie, a ich jedynym źródłem utrzymania była kuźnia, w której wytwarzali różne narzędzia potrzebne okolicznym mieszkańcom. Kuźnia znajdowała się w starej zrujnowanej chacie stojącej nieopodal domu kowala Antoniego.

     

  • Jak chłop z Białego Dunajca umierał

    Jak chłop z Białego Dunajca umierał

    W podhalańskiej wiosce zwanej Białym Dunajcem mieszkał niegdyś chłop Wojtek, który był chłopem dobrym i pracowitym. Zawsze solidnie wykonywał swoje obowiązki zarówno te, które czekały go w polu, jaki i te w lesie. Jednak w okolicy krążyły o nim dziwne pogłoski. Mówiono, że był on nieco dziwny, jakiś taki niezaradny i jakby głupi. Codziennie przekonywała się o tym jego żona Jaśka z Murzasichla.

     

  • Jak czarownica Jaśka nauczyła roboty

    Jak czarownica Jaśka nauczyła roboty

    Żyło dwóch braci. Starszy Staszek był pracowity, rano wstawał, karmił zwierzęta, potem pracował w lesie i polu. Młodszy tylko spał i jadł. Wszelkie prośby Staszka by brat pracował kończyły się niepowodzeniem. Starszy brat postanowił więc Jaśka roboty nauczyć. W drugiej wsi na skraju lasu mieszkała czarownica.

     

  • Jak się Frankowi w Wigilię baba odmieniła

    Jak się Frankowi w Wigilię baba odmieniła

    Na południu Polski leży piękny region zwany Podhalem. Jedną podhalańskiej tradycji jest to, by w niezwykły dzień jakim jest Wgilia Bożego Narodzenia chłop udał się na polowanie i przyniósł do domu zdobytą zwierzynę oraz drewno. Kobieta zaś nie mogła zapomnieć o tym, by w owy dzień wyzbierać z grzęd kurze jajka. Ludzie zamieszkujący Podhale wierzyli, że wymienione wyżej czynności przyniosą dobrobyt całej rodzinie i pozwolą uniknąć biedy.

     

  • Kamień nieszczęścia

    Kamień nieszczęścia

    Kamień nieszczęścia, o którym krąży przerażająca legenda pochodził podobno ze Sławinka pod Lublinem. Dziś spoczywa on na rogu cichej uliczki Jezuickiej i ukazuje ludziom szczerbę po katowskim toporze. Na początku XV wieku kamień ów znajdował się na placu Bernardyńskim, dawnym placu Straceń. Był on podstawą pod dębowy pień, który przez swe przeznaczenie ociekał krwią skazańców.

     

  • Legenda kozielska

    Legenda kozielska

    Dawno, dawno temu, za górami, za lasami a ściślej mówiąc w rozlewisku rzeki Odry znajdował się potężny zamek. Ów zamek otoczony był bagnami i znajdował się w pobliżu miasteczka. Zamkiem tym władali trzej bracia, których zwano Kozłami. Mieszkańcy nie nazywali ich tak zupełnie bez powodu. Braci Ci wyglądem, a w szczególności kształtem swoich głów oraz spiczastymi brodami przypominali kozłów.

     

  • Legenda o Halinie Krępiance

    Legenda o Halinie Krępiance

    Tatarzy już nie pierwszy raz napadali na Sandomierz i zabijali obrońców. Na przykład w roku 1260 Piotr z Krępy został zamordowany. On właśnie wtedy dowodził całym miastem. Miał córkę, która miała na imię Halina. Gdy był napad Bogusław, który był sługą uratował Halinę od śmierci. Po kilkunastu latach Halina ożeniła się z przyszłym kasztelanem sandomierskim.

     

  • Legenda o Piekarach

    Legenda o Piekarach

    Dawno temu żył sobie pewien sympatyczny młodzieniec o imieniu Eustachy. Nie znał on swoich rodziców, gdyż umarli na tajemniczą chorobę, gdy chłopiec miał zaledwie kilka dni. Na wychowanie wzięła go siostra jego matki, niejaka Rozalia. Była ona starą, bezdzietną kobietą, która postanowiła przygarnąć sierotę tylko z uwagi na majątek, który pozostał po jego rodzicach.

     

  • Legenda o powstaniu Sosnowca

    Legenda o powstaniu Sosnowca

    Dawno, dawno temu w małej chatce nieopodal sosnowego lasu ( obecnie znajduje się tu  Park Tysiąclecia ) mieszkał sobie pewien bardzo zacny drwal o imieniu Stanisław. Nie był ani młody, ani stary. Człowiek ten był szlachetny i pracowity. Wstawał, gdy słońce wychylało się zza horyzontu, i podążał do lasu.

     

  • Legenda o powstaniu Zdziwuja

    Legenda o powstaniu Zdziwója

    Nikt nie wie, kiedy na tereny dzisiejszego Zdziwója przybył leśniczy i skąd pochodził. Został tu przysłany przez Konrada Mazowieckiego, by zarządzać jego włościami. Miał osiedlić się pomiędzy gęstymi borami, nad bijącym źródłem rzeki Ździwójki, pośród nieprzebytych bagien. Razem ze Zdziwujem przybyła tu jego rodzina: matka, żona, czterech synów i córka.

     

  • O młynarzy i jego młynie w Imielinie

    Młynarz Imielin

    Dawno, dawno temu w pewnej małej miejscowości na południu Polski mieszkał młynarz. Miał wspaniały młyn. W prowadzeniu młyna pomagali mu synowie.

     

  • Mnich znad Morskiego Oka

    Mnich znad Morskiego Oka

    Na Spiszu po słowackiej stronie Tatr, w klasztorze, żył mnich Cyprian. Górale klasztor ten nazywali Czerwonym, od koloru cegły z której został zbudowany. Cyprian jakoże był mnichem uzdolnionym, pracował w owym klasztorze, jako: lekarza, aptekarz i zielarz. Ponadto interesował się alchemią, dzięki której nauczył się robić materiały wybuchowe i tworzyć lustra.

     

  • Nieszczęsna Rusałka

    Nieszczęsna Rusałka

    Na scenie letniego teatru często odbywały się cyrkowe przedstawienia. Cieszyły się one dużym zainteresowaniem i przyciągały zaciekawione tłumy ludzi, którzy wypełniali trybuny teatru po brzegi. Wraz z kolegami na owe przedstawienia przychodził również pewien panicz pochodzący z Lublina. Według opowieści  miał on na imię Józio.

     

  • O flisaku i żabach

    O flisaku i żabach

    W średniowieczu poza okrutnymi, wyniszczającymi wojnami miasta musiały mierzyć się z innymi osobliwymi zagrożeniami. Toruń stał się ofiarą jednej z „egipskich plag”. Miasto położone na kilku kupieckich szlakach, łączących zachód ze wschodem i północ z południem, kwitło i rozwijało się. Dumni mieszkańcy, chwalili swojego burmistrza na każdym kroku.

     

  • O nadwiślańskiej Biedzie

    O nadwiślańskiej Biedzie

    Dawno, dawno temu w Warszawie, za panowania króla Jana Kazimierza,  żyli sobie dwaj bracia o nazwisku Orzeszek. Choć to byli bracia rodzeni, życie ich potoczyło się zupełnie inaczej. Jeden z nich – Bartosz mieszkał na Krzywym Kole i był rzeźnikiem. Młodszy – Walery, mieszkał w ubogiej chacie i był piaskarzem. Bartoszowi dzień za dniem upływał w dostatku, zamówienia dostawał wprost z królewskiego dworu.

     

  • O powstaniu kopalnii węgla

    O powstaniu kopalnii węgla

    W dawnym Wałbrzychu żyło wiele rodzin, które utrzymywały się z pracy w polu i pasania owiec. Wśród nich żyła pewna rodzina, która miała syna Bodzia. Bodzio był dzieckiem posłusznym i pracowitym, pomagał więc rodzicom jak tylko potrafił, najczęściej zajmował się wypasaniem owiec na wzgórzach porośniętych soczystą trawą. Kiedy owce spokojnie, skubały trawę Bodzio hasał, po okolicznych łąkach, obserwował ptaki i zwierzęta, a kiedy wracał do domu zawsze niósł ze sobą bukiet kwiatów dla mamy.

     

  • Legenda o trzech tańczących faunach

    O trzech tańczących faunach

    Dawno, dawno temu, gdy po naszej śląskiej ziemi chodziły jeszcze tury, a ludzie nie znali komputerów, ani telefonów komórkowych, spotkało się na rozstaju dróg trzech przyjaciół: Zabomir, Gliwor i Bytomir. Chłopcy pragnęli wyruszyć w świat, aby przeżyć wspaniałe przygody i zdobyć sławę.

     

  • Pałac w Podzamczu

    Pałac w Podzamczu

    Była to połowa XVII wieku, kiedy granice Rzeczpospolitej ciągnęły się daleko na wschód. W roku 1642 na odwiecznych ziemiach Polski, a konkretnie w Kielcach, możni ówczesnej Rzeczpospolitej zjechali się do okazałej posiadłości Jakuba Zadzika – biskupa a zarazem Wielkiego Kanclerza, aby uczcić zakończenie budowy jego wspaniałego Pałacu.

     

  • Pałacowy staw w Boguchwale

    Pałacowy staw w Boguchwale

    Dawno temu w urokliwej miejscowości Boguchwała wybudowano piękny pałac niedaleko kościoła. Wokół rozpościerał się staw, którego wody oblewały niewielką wysepkę.

     

  • Parobek Jędrek i zła Maryna

    Parobek Jędrek i zła Maryna

    W Kościelisku niedaleko Zakopanego żyła rodzina Sobczaków. Jako że gazda zajmował się handlem to i dom spory i parobka do pracy  mieli.  Ale gazda sam nie mieszkał, miał żonę Marynę, która tak rozkochana w dobrobycie, na krzywdę innych serce miała zamknięte a  i sama cierpień dostarczała. Na polu nic nie robiła, czasem zajęła się pracami domowymi lecz częściej wysługiwała się córkami.